Świeżutki neuromit prosto z pieca.

Uwaga- jesteśmy świadkami narodzin nowego neuromitu.

Wszystko zaczęło się od osobliwego artykułu na Wall Street Journal napisanym przez Stephen’a Kosslyn’a- profesora psychologii i neurobiologii. Na samym początku autor krytykuje i stanowczo odrzuca mit dominacji prawej/lewej półkuli (Neuro Bigos rozpisywał się na ten temat wcześniej: o domniemanej dominacji półkul mózgowych oraz o micie kreatywnej i analitycznej półkuli mózgowej).

Zauważa autor (słusznie), że mit ten nie ma solidnych podstaw w nauce. Nie przeszkodziło to jednak wielu promować i sprzedawać ksiażek, terapii czy usług mających pomóc odzyskać równowagę między półkulami lub wykorzystać potencjał tej mniej używanej.

Kiwamy głowami. Zgadzamy się. Pochwalamy. Obnażmy ten mit, pozbądźmy się go w końcu na dobre. Ale po co? Po to… by zrobić miejsce na kolejną neuro bzdurę. Kosslyn przedstawia nam oto teorię o niemal identycznej logice i o identycznej (bez)wartości. Cel także podobny- artykuł to promocja mającej ukazać się niedługo książki.

Różnica? Zamieniamy podział lewo/prawo na góra/dół.

Przed państwem:

Mózg dolny/mózg górny.

Autorzy przedstawiają nam coś, co nazywają “teorią”- choć jest opisana tak, jakby była już faktem.

W skrócie: mózg górny (top- brain) używając informacji z otoczenia, formułuje plany i oczekiwania, porównując to, co dzieje się aktualnie z tym, co zaplanowaliśmy.

Mózg dolny natomiast (bottom- brain) organizuje sygnały trafiające ze zmysłów, porównując to, co jest w tej chwili postrzegane z tym, co mamy w pamięci (Edycja 29/10/2013-  odsyłam do komentarzy na dole do dalszej dyskusji na temat tego podziału i analogii do strumienia brzusznego/grzbietowego).

.

Rodzaj ludzki tak bardzo się mylił.
Rodzaj ludzki tak bardzo się mylił.

W zależności od stopnia, w jaki górny i dolny mózg są zaangażowane, Kosslyn wyróżnia cztery “style poznawcze”– mover, perceiver, stimulator i adaptor (działacz, postrzegacz, pobudzacz, adaptator). Każdy styl poznawczy ma nawet swój archetyp- Dalaj Lama to postrzegacz; Oprah Winfrey, gwiazda telewizyjna, to działacz; Tiger Woods to pobudzacz.

Podłoże naukowe teorii jest żadne. Autorzy wspominają jedno badanie (kogoś innego) nad postrzeganiem wzrokowym małp z 1982 roku. Jak udało im się zrobić przeskok z tego badania do stylów poznawczych czlowieka- jest dla mnie zagadką. Jest jeszcze łańcuszek nazwisk i znanych uniwersytetów, ponieważ ich teoria podobno opiera się na “setkach badań”. Jakich konkretnie i jak mają sie one do górnego i dolnego mózgu- jest także niejasne.

Autorzy krytykują teorię lewej/prawej półkuli jako zbyt uproszczony sposób patrzenia na ludzki mózg. Problem polega na tym, że ich teoria jest takim samym uproszczeniem.

Fałszywe poczucie bezpieczeństwa

book
W podtytule książki czytamy: „Zaskakujące spostrzeżenia na temat tego jak myślimy”. Faktycznie- Neuro Bigos jest bardzo zaskoczony.

Autorzy są niesamowicie sprytni. Początkowe odrzucenie mitu prawej/lewej półkuli daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa i wiarę, że z pewnością tym razem będzie inaczej. Najgorsze jest chyba jednak to, że Kosslyn nie jest byle kim- jest on neurobiologiem  i psychologiem, który ma dość znaczny dorobek naukowy. To także przyczynia się do złudnego poczucia bezpieczeństwa. Wcześniejszy mit nie miał autora jako takiego. Tutaj jednak mamy do czynienia z prawdziwym naukowcem- który wprawdzie, z tego co wiem, nigdy nie zajmował się teoriami osobowości- ale jednak naukowcem.

Z  pewnością powinien on był najpierw poddać swoją teorię recenzji naukowej, jeszcze przed napisaniem ksiażki. Nie mam złudzeń- nie spodziewam się, żeby było to w jego planach.

Trudno także uwierzyć, że autorzy nie zauważają tak rażącej ironii. Odrzucają teorię lewej/prawej półkuli jako nie mającej podstaw w badaniach oraz krytykują zjawisko zarabiania na neuro-micie. W zamian proponują jednak teorię tak samo nie podpartą żadnymi dowodami, opierającą się na pseudonaukowej logice i – oczywiście- sprzedają książkę na jej temat.

Być może nie czepiałbym się tak, gdyby Kosslyn zwyczajnie napisał książkę o tym, w jaki sposób, według niego, można podzielić style poznawcze/osobowości. Każdy ma prawo do własnej opinii. Ale próbując mydlić oczy neurobiologią i naukowością staje się on tym samym autorem nowego neuro mitu, który tak naprawdę niewiele różni się od swojego poprzednika.

Advertisements

12 uwag do wpisu “Świeżutki neuromit prosto z pieca.

  1. Od razu „bzdurę”? Uproszczenie oczywiście jest (w końcu to WSJ nie Annu Rev PSychol), ale podłoże moim zdaniem jest znacznie solidniejsze.

    Zbycie pracy Ungerleider i Mishkina jako „ot, jedno badanie” to niezłe kozactwo, bo to był początek, z którego wyrosła bardzo dobrze obecnie udokumentowana teoria „dual processing streams”, oryginalnie dotycząca przetwarzania informacji wzrokowej teraz rozszerzona na słuchową. Udokumentowana licznymi badaniami na małpach i ludziach, neuroanatomicznymi, lezyjnymi, elektrofizjologicznymi, fMRI i PET (i może czymś jeszcze). Naprawdę setkami badań.

    Kosslyn i MIller ewidentnie budują na tej teorii, w ujęciu trochę bardziej Goodale/Milner niż Mishkin/Ungerleider, czyli przeciwstawienie „dolnej” perception górnej „action” niż dolnej „stimulus identity” i górnej „location”. Podobną drogę, tyle że zaczętą około 2000 roku a nie w 1982 przeszło rozumienie percepcji słuchowej, aczkolwiek najnowsze modele niejako łączą „action” z „location”, czyli poniekąd uzgadniają wersję MIshkin/Ungerleider z wersją Goodale/Milner. Pojawiają się (zawsze się zresztą pojawiały) nowe propozycje mnożące liczbę „strumieni”, czy może proponujące jak „górny” i „dolny” strumień rozdzielają się na „podstrumienie” służące konkretniejszym pod-funkcjom. Patrz na przykład oststanie prace Kravitza (we współpracy zresztą z Mishkinem i Ungerleider).

    Na ile uprawnione jest przejście stąd do stylów poznawczych, nie będę się wypowiadał, bo się na nich nie znam, ani nie czytałem książki, kótrej artykuł w WSJ jest zajawką. Jednak początek, rozróżnienie mózgu „dolnego” i mózgu „górnego” stoi na bardzo mocnych podstawach, i autore tego bloga może mógłby sobie co nieco doczytać o „dual streams” jak również zajrzeć do reklamowanej książki zanim odrzuci całą teorię na podstawie pop-naukowego jednostronicowego blurba w WSJ. I odeśle ich do „najpierw proszę naukową recenzję”, tym bardziej że minuta z Pubmedem znajduje coś, co (z abstraktu) wygląda jak wynik poddania przynajmniej części teorii pod naukową recenzję http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21707128 .

    1. Słusznie zauważasz podobieństwo między teorią „two streams” a tym co mówi Kosslyn- z tymi badaniami jestem oczywiście jak najbardziej zaznajomiony. Nie neguję badań dorsal/ventral streams (strumień grzbietowy/brzuszny), to dopiero byłoby coś kozackiego:) Ale…łączenie je z osobowością to ogromny przeskok w rozumowaniu.

      Pamiętajmy, że mit lewej/prawej półkuli też jest w jakiś tam sposób oparty na wcześniejszych badaniach. Ale nie uzasadniały one mitu- był on uproszczeniem tego co wiedzieliśmy, zniekształceniem.

      Moim zamierzeniem było skrytykowanie tego w jaki sposób Kosslyn nadinterpretuje i sprzedaje wiedzę na temat strumieni i jakie będą tego, moim zdaniem, konsekwencje.

      Jak sam zauważasz, nie wiadomo jak bardzo przejście z tych badań do teorii stylów poznawczych jest uwarunkowane.

      Według mnie, ten przeskok w logice nie ma podstaw i jest w najlepszym razie pop- psychologią. Nie wydaje mi się także, by Kosslyn opublikował w czasopismach naukowych wystarczająco solidne podwaliny swojej teorii.

      Najprawdopodobniej dostaniemy do ręki książkę która będzie pierwszym źródłem pisanym o teorii czterech stylów kognitywnych. Dlaczego Kosslyn nie prezentuje swojej „rewolucyjnej teorii” najpierw w czasopiśmie naukowym, tylko zamiast tego woli napisać książkę pop-psychologiczną? Moim zdaniem, nie tak to powinno wyglądać.

      Krytykuję podział na mózg górny/dolny ze względu właśnie na cel – podzielenie ludzi na Tiger Woods’ów i Dalaj Lamy. Kosslyn „diagnozuje” sławne osobistości na odległość- mnie zapala się lampka sceptycyzmu. Masz rację że może dla klaryfikacji należałoby wspomnieć o dorsal/ventral streams i jak bardzo są one daleko od tego co mówi Kosslyn- bo Twoja krytyka wydaje się skupiać na tym właśnie, że ja rzekomo o nich nie słyszałem.

      Wydaje mi się że to, w jaki sposób Kosslyn wprowadza nas do swojej teorii, doprowadzi w końcu do podobnego mitu z jakim mieliśmy do czynienia w kwestii podziału lewo/prawo. Ba, już się powoli zaczyna:

      tutaj pewien pan mówi o mozliwym wpływie tej teorii na reformę zdrowia: http://drkevincampbellmd.wordpress.com/2013/10/22/are-you-top-brain-or-bottom-brain-implications-for-healthcare-reform/

      A tutaj mamy już do czynienia z piękną grafiką, niewielle inną od tej mojej, prześmiewczej: http://www.oprah.com/spirit/Stephen-Kosslyn-Top-Brain-Bottom-Brain

      Chcę przez to powiedzieć, że jest tutaj wiele analogii do tamtego starego mitu i że konsekwencje będą podobne.

      Mogę się oczywiście mylić i okaże się, że martwiłem się przedwcześnie- czas pokaże.
      A do Kosslyna wrócimy jak przeczytam książkę :) może faktycznie Kosslyn mnie nie przekona? Dyskusja na pewno się tutaj nie zakończy.

      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz!

      1. Rzecz w tym, że kiedy się czyta notkę, ma się wrażenie że wyrzucasz do kosza nie tylko przejście do stylów poznawczych, ale i samą podstawę pomysłu, czyli dual streams. Może to nie było intencją, ale tak wyszło:
        „Mózg dolny/mózg górny. Autorzy przedstawiają nam coś, co nazywają “teorią”- choć jest opisana tak, jakby była już faktem.”
        Tu widzę niezupełnie trafne rozumienia słowa teoria (patrz dowolna dyskusja z kreacjonistami na temat „teorii” ewolucji), a sądzę że na obecny stan wiedzy rozdzielenie funkcjonalne percepcji na brzuszną i grzbietową (czy jak to Kosslyn nazywa przystepniej „górny i dolny mózg) można uznać za fakt.

        Albo „Podłoże naukowe teorii jest żadne. Autorzy wspominają jedno badanie (kogoś innego) nad postrzeganiem wzrokowym małp z 1982 roku.” to w ogóle nie jest „jedno badanie”, to jest 40-stronicowa przeglądówka rozmaitych badań, która ma pewnie kilka tysięcy jak nie więcej cytowań (jest rozdziałem w książce więc nie ma jej w normalnych bazach danych cytowań, ale znacznie mniej znana przeglądówka z 1983 o +/- tym samym (Mishkin, Ungerleider, Macko) ma wg Google Scholar prawie 1700, Goodale i Milner mają ponad 3000.

        „Jest jeszcze łańcuszek nazwisk i znanych uniwersytetów, ponieważ ich teoria podobno opiera się na “setkach badań”. Jakich konkretnie i jak mają sie one do górnego i dolnego mózgu”
        Znów – do „górnego i dolnego mózgu” ma się mnóstwo badań, więc uważam że akurat tego czepiasz się niesłusznie. Bo na pewnym poziomie ogólności „górny i dolny mózg” nie są odległe od „dual streams”, wręcz przeciwnie.

        Gdyby krytyka była skierowana wyraźnie na krok do „stylów poznawczych” czy „typów” (lub raczej trybów) to wtedy bym tak nie oponował (choć nie wiem, czy bym się zgodził), natomiast nie podoba mi się to, co odbieram jako nadmierną szerokość krytyki.

      2. Co do tego, że czepiam się górnego i dolnego mózgu niesłusznie: nie „czepiałbym” się, gdyby Kosslyn dyskutował tylko o dual streams i nazywał je dla uproszczenia strumieniem górnym i dolnym- jednak rozróżnienie dolnego i górnego mózgu jest u niego integralną częścią podziału osobowości i stylów kognitywnych. Wydaje mi się, że widzisz u Kosslyna więcej niż tak naprawdę jest- może dwa koncepty nie są, zdawałoby się, odległe, ale jednak w połączeniu prowadzą do nieścisłości (vide ilustracja którą zamieściłem na facebooku- spodziewam się że będzie takich więcej, bo tak widać to, co mówi Kosslyn zdaje się być odbierane!).
        Ale rozumiem Twój argument i może faktycznie warto to podkreślić dla jasności. Zrobiłem odnośnik do powyższych komentarzy w głównym tekście :)
        Prowadząc dyskusje na inne tory- co myślisz o podziale Kosslyna (osobowości/stylów/trybów)- już odstawiając na bok dual streams?

  2. Oj czepiacie się, koleś znalazł sposób na zarobienie paru groszy, a Ty tak bezczelnie go wyśmiewasz :P
    A sama książka ma bardzo ładną okładkę :)

  3. Kim tak naprawde jesteście? Formułka: „Członkowie Neuro Bigosu to entuzjaści nauki oraz przeciwnicy neurobzdur. Jesteśmy głównie zainteresowani mózgiem (w ujęciu neurobiologii i psychologii)- choć nie tylko.” niewiele wyjaśnia. Ja na przykład jestem entuzjastą technologii kosmicznych (głównie ;) ), jednak zdaję sobie sprawę z ogromu mojej niewiedzy i w zwiazku z tym powstrzymuję się skutecznie od wygłaszania moich niekiedy bardzo radykalnych poglądów w tym obszarze. Obok kwestii stricte merytorycznych (dyskutować można prawie na każdy temat) właśnie ten radykalizm, pewność siebie i bezkompromisowość przyprawiane szyderstwem skłaniają mnie do smutnego wniosku, że mamy tu oto doczynienia z entuzjazmem nie do końca popartym niestety odpowiednimi kompetencjami…

    1. Witam panie Andrzeju,
      W odpowiedzi na drugą część Pana komentarza- przyznaję, że styl może nie każdemu przypaść do gustu :) a z ogromu niewiedzy i owszem, zdajemy sobie sprawę- wydaje mi się że upublicznianie opinii i pisanie o tym co się lubi może tą wiedzę poszerzyć, między innymi dzięki komentarzom czytelników właśnie. Bardzo cenilibyśmy sobie konstruktywne komentarze od Pana- szczególnie widząc, czym Pan się zajmuje (pozwoliłem sobie zajrzeć na stronę internetową).

      W odpowiedzi na pana pytanie kim jesteśmy tak naprawdę, może faktycznie powinniśmy troche zmienić opis na stronie i trochę wyklarować: jesteśmy ANONIMOWYMI entuzjastami nauki :) Pozdrawiam

  4. Dzięki za artykuł, ciekawy punkt widzenia. Moim skromnym zdaniem to godne pochwały, że są ludzie, którzy się interesują nauką, chcą ją promować i nie tylko powielają i kopiują wszystko co zostało już powiedziane, ale kryczycznie podchodzą do pewnych kwestii, a że używają takiego języka – taki format – może nie do wszystkich trafiać, ale na pewno się ciekawiej czyta niż co niektore artykuły…

  5. Ta Wasza anonimowość jest trochę nie fair – Państwo przecie (jak sami piszecie) nie omieszkaliście sprawdzić kim jestem ja… Być może nie przeniknąłem (nie wczytałem się do końca) co Państwo mieliście na myśli pisząc o mitach – mam jednak wrażenie, a nawet pewność, że łączy się to bezpośrednio z psychologicznym oglądem świata (funkcji mózgu), a ja jestem neurofizjologiem… Odnośnie stylu („neuro bzdura”, etc.) – Państwo psychologowie – polecam trochę pokory i dystansu do własnych przemyśleń i konkluzji!

    1. Bardzo nas właśnie ciekawi ta interakcja między psychologią i neurofizjologią oraz jak „opinia publiczna” je odbiera. Neuro-nauka wkrada się dziś w wiele dziedzin życia codziennego, wydaje mi się że ważne jest komentować to zjawisko.

      Tak, zdajemy sobie sprawę że ta anonimowość może wydawać się nieco kontrowersyjna- z różnych powodów uznaliśmy jednak że będzie to pasować do naszej wizji tej strony. Być może rozpiszemy się o tym w przyszłości, żeby wyjaśnić nasze rozumowanie. A Pańską stronę sprawdziłem z ciekawości- będzie coś w przyszłych artykułach o neurofizjologii (i metodzie EEG), więc zapraszam:) I dziękuję za komentarz, cenimy sobie (i cieszy nas) wkład czytelników!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s