Płeć mózgu a (nie) adekwatność neurobiologii

… czyli mimochodem o tym, jakim przystojnym Polakiem jest Profesor Vetulani

Powoływanie się w dyskusji na neurobiologię jest niekiedy nieadekwatne i wcale nie wyjaśnia tego, co chcielibyśmy, żeby wyjaśniało. Gdy o tym zapomnimy, może zdarzyć się, iż zamiast pomóc – „dowody z neurobiologii” zdezinformują. Szczególnie naukowcy powinni zdawać sobie z tego sprawę – jednak nie zawsze tak jest.

gender
Pytanie powinno chyba brzmieć: a co na to recenzja naukowa? (nagłówek z W Polityce.pl, grudzień 2013)

W swoim najnowszym wpisie na blogu Piękno Neurobiologii, Profesor Jerzy Vetulani bierze się za gender i płeć mózgu. Jak wiecie, Neurobigos jest tematem bardzo zainteresowany – głównie dlatego, ponieważ ten aspekt badań naukowych działa jak lep dla pseudonauki. Wstęp obiecywał wiele:

Dyskusja, jaka obecnie się toczy w mediach na temat „gender” jest i śmieszna, i straszna, w zależności od tego, czy bawi nas czy przeraża fakt, jak wielu ludzi bez kompetencji, ale o pewnej pozycji społecznej, zabiera głos w dość istotnych sprawach.

Tym większe miałem nadzieje ciekawy głos w dyskusji, w dodatku od człowieka z kompetencjami w bardzo adekwatnej dziedzinie. Mam duży respekt do Pana Profesora i mam nadzieję, że nikt po tym wpisie nie pomyśli inaczej. Jego ostatni wpis był jednak rozczarowaniem.

Odłożę na razie na bok kwestię samych różnic (jak i podobieństw) anatomicznych w mózgach kobiet i mężczyzn, bo mój argument tutaj jest taki, że nie tutaj leży sedno sprawy. Wykazanie różnic między mózgami, wziąwszy pod uwagę czynniki takie jak ogólną budowę ciała, jest wyzwaniem dla neurobiologa i jest bardzo ciekawym, wcale nie tak oczywistym tematem (o którym mam nadzieję jeszcze napisać). Sam Vetulani temat potraktował pobieżnie zresztą (przynajmniej we wpisie, trochę więcej znajdziemy w jego wykładzie), co sugeruje, że nie o taką dyskusję chodziło. Dla tych którzy nie czytali, Vetulani opisuje głównie perypetie badacza Dicka Swaaba, reakcje na jego prace, anegdotkę z szydełkowaniem, coś o przepadajacych bez śladu biolożkach, a gdzieś po drodze dowiadujemy się także, że są różnice w budowie podwzgórza u obu płci. Jeśli dobrze rozumiem, Vetulani chciał nam przekazać dwie rzeczy:

1) mózgi mężczyzn i kobiet różnią się i jest to fakt potwierdzony naukowo

2) osoby zainteresowne chciałyby ten fakt pogrzebać z pobudek ideologicznych.

Jeśli istotnie tak jest, to jestem zawiedziony – Vetulani mocno rozminął się z sednem sprawy.

Profesor pisze, że kobiety i badaczki:

…odreagowują historyczną niesprawiedliwość, nie mogąc jedynie się zdecydować, czy mózgi kobiece są równe mózgom męskim, czy też znacznie od nich lepsze. Stąd wszelkie prace wskazujące na dimorfizm płciowy spotykają się z bardzo ostrym sprzeciwem, i to często nie czołowych neurobiolożek, ale niedokształconych neurobiologicznie feministycznych aktywistek.

Warto zadać sobie pytanie: dlaczego niedokształcone neurobiologicznie feministyczne aktywistki w ogóle sprzeciwiają się takim pracom? Być może ich niedokształcenie neurobiologiczne temu winne właśnie – może mówiąc „mózg” mają tak naprawdę na myśli „zachowanie”, „zdolności poznawcze”, „umiejętności”. Jeśli tak jest istotnie, to w pewnym sensie Profesor Vetulani nieświadomie popełnia ten sam błąd, co niedokształcone neurobiologicznie feministki. Różnic anatomicznych mózgu nie można przecież w prosty sposób przełożyć na różnice w zachowaniu.

feministki
Jeśli kobiety mają inne mózgi od mężczyzn to … no właśnie – co? (źródło zdjęcia)

Sednem sprawy jest to, czy mózg kobiecy i męski jest w stanie sprostać podobnym wyzwaniom na tym samym poziomie – wykazanie różnic anatomicznych nie będzie koniecznie oznaczać, że któraś z grup jest w czymś gorsza/nadaje się do czego innego. O to, moim zdaniem, chodzi wspomnianym aktywistkom i trochę szkoda, że Profesor tego nie wyłapał. W konsekwencji, obie strony mówią o czymś zupełnie innym.

Nauka od tyłu

Rozumujemy na odwrót. Widzimy obecne role i podziały społeczne, proporcje kobiet i mężczyzn w poszczególnych dziedzinach. Obraz tak nam znany, że wręcz naturalny. Szukamy więc różnic w mózgu, znajdujemy je i wykrzykujemy „Eureka!” – oto bowiem udowodniliśmy sobie, że obecny stan rzeczy odzwierciedla biologię.

Temat różnic płciowych na poziomie mózgu poruszyła także Profesor dr hab. Anna Grabowska w styczniowym wydaniu Panoramy (czasopisma wydawanego przez Polską Akademię Nauk – kliknięcie w link rozpocznie ściąganie pliku PDF, jest niewielki). Jednak w artykule „Mózg kobiecy, mózg męski, czyli dlaczego jesteśmy różni” natrafiamy niestety na nieco inny rodzaj pułapki, w którą można wpaść interpretując badania neurobiologiczne. Profesor Grabowska pyta:

Czy mężczyźni i kobiety różnią się pod względem zdolności i predyspozycji do wykonywania określonych czynności i zadań? Jeżeli tak, to czy te różnice wynikają z odmienności ich mózgów, czy też są tylko wyrazem istnienia pewnych kulturowo i społecznie ukształtowanych schematów zachowań i ról pełnionych przez kobiety i mężczyzn?

Tak stawiając sprawę, Profesor Grabowska musi zakładać, iż odmienność mózgu=odmienność wrodzona. Pisałem już, dlaczego to nie takie proste – mózg nie pozostanie niewzruszony jak skała na te kulturowo i społecznie ukształtowane schematy zachowań. Bardziej niż skałę mózg przypomina plastelinę. Kłopotliwe więc będzie wnioskowanie, że odmienność mózgu była tam od zawsze – szczególnie, jeśli cytuje się badania na osobach dorosłych.

Profesor Grabowska przywołuje więc konkretny przykład różnic w umiejętnościach:

Mężczyźni wykazują np. wyższość w wykonywaniu różnych zadań wymagających wyobraźni przestrzennej lub złożonych operacji matematycznych.

I dalej:

Nie ulega dziś wątpliwości, że różnice te nie są jedynie prostą konsekwencją odmiennych sposobów wychowania.

Bardzo szkoda, że po „nie ulega dziś wątpliwości” nie ma odnośnika do adekwatnej literatury. Bo gdy do niej zajrzeć, wyłoni nam się obraz znacznie mniej oczywisty.

Owszem, lepsze wyniki w zadaniach wymagających tych dwóch umiejętności są jednymi z klasycznych różnic wykazywanych w badaniach. Jest to jednak kolos na glinianych nogach, ponieważ różnice te mogą być zredukowane za pomocą niezwykle prostych (bezczelnych wręcz) manipulacji. Moè i Pazzaglia (2006 i 2009) podzielili uczniów na trzy grupy. Pierwszą grupę poinformowano, że mężczyźni „mają lepsze wyniki od kobiet w zadaniach wymagających wyobraźni przestrzennej, prawdopodobnie z przyczyn genetycznych”. Grupa kontrolna nie dostała żadnych konkretnych informacji. Jednak trzeciej grupie powiedziano, że „kobiety mają lepsze wyniki od mężczyzn w tego typu zadaniach, prawdopodobnie z przyczyn genetycznych”. W dwóch pierwszych grupach chłopcy mieli rzeczywiście lepsze wyniki; natomiast w ostatniej wyniki dziewczyn… nie różniły się istotnie od wyników chłopców. To samo można osiągnąć z zadaniami matematycznymi – inne badanie wykazało, iż kobiety podpisujące się innym nazwiskiem niż swoje osiągają wyniki nie różniące się od mężczyzn – prawdopodobnie dlatego, bo identyfikacja z ich własną płcią (oraz wszystkimi z nią związanymi stereotypami) została odsunięta na drugi plan (co związane jest ze zjawiskiem zagrożenia stereotypem).

(Źródło: xkcd)

Skoro różnice płciowe są tak podatne na zmiany wywołane manipulacjami psychologicznymi, oznacza to, że różnice biologiczne nie są tak fundamentalne i tak istotne, jak chcieliby niektórzy.

Innymi słowy – odmienne umiejętności wcale nie muszą mieć swojego podłoża czysto „biologicznych” różnicach, a „biologiczne” różnice wcale nie muszą oznaczać odmiennych umiejętności. *

Przejdźmy dalej.

Codzienne doświadczenia oraz badania naukowe wskazują, że kobiety są bardziej empatyczne. Czy znajduje to swoje odzwierciedlenie w mózgu?

OK. Jeśli w odpowiednio jasny sposób przedstawiłem swoją logikę, domyślicie się mojego komentarza. Owszem, różnice w zachowaniach będą miały swoje odzwierciedlenie w mózgu. Nie powiedzą one nam jednak wiele o tym, czy różnica w empatii jest wrodzona.

Badania funkcjonalnym rezonansem magnetycznym ujawniły, że kobiety odczuwają empatię w sytuacji zadawania bólu nawet takim osobom, które zachowały się wcześniej wobec nich nieuczciwie, nie fair. Natomiast w przypadku mężczyzn mózg działał w sposób bardziej „interesowny”. Aktywacja struktur związanych z empatią następowała tylko wówczas, gdy patrzyli na ból osób, które zachowywały się wobec nich fair.

Czego jest to dowodem? Że kobiety i mężczyźni w tym badaniu zachowywali się stereotypowo, ale czy było tak z powodu kultury i wychowania, czy też dlatego, bo różnice te są „wmurowane” w mózg – nie jesteśmy już w stanie na podstawie takiego eksperymentu powiedzieć.

kill-bill-uma-thurman-whysoblu
Z badania nad empatią wykluczono jedną kobietę, ponieważ ruchy kataną uniemożliwiły poprawne przeprowadzenie skanu.

Inne mózgi – te same zdolności

Później robi się jeszcze ciekawiej, bo po chwili Profesor Grabowska … zgadza się z moimi argumentami.

W jednym z takich badań osoby w skanerze rezonansu magnetycznego wykonywały zadania matematyczne. Okazało się, że rozwiazywanie tych zadań wywołuje znacznie silniejszą aktywację w mózgu mężczyzn niż kobiet. Co ciekawe, dokładnie w tych miejscach, gdzie stwierdzono różnice w aktywności na korzyść mężczyzn, stwierdzono również różnice w objętości i gęstości substancji szarej na korzyść kobiet. Dane te pokazują, po pierwsze, że mózgi kobiet zdają się pracować bardziej wydajnie z punktu widzenia zużycia energii, przeznaczonej na wykonanie tej samej pracy (bo zadanie wykonywały na podobnym poziomie – NB.)

To, co mówi Pani Grabowska jest bardzo ważne. Udowodniono nam właśnie, że różnice w budowie i funkcjonowaniu mózgu nie miały znaczącego wpływu na zachowanie! Wygląda jednak na to, że zgadzamy się z Profesor Grabowską w stu procentach. Mózg kobiet i mężczyzn wydają się nie różnić w kwestii umiejętności stawiania czoła (czy może, płatów czołowych) wyzwaniom, jakie stawia przed nami świat.

Podkreślę znowu, że różnic anatomicznych w mózgach obu płci nie neguję. Chodzi o co innego – mianowicie o przecenianie wpływu tych różnic na faktyczne zachowania. Mózg potrafi osiągnąć ten sam cel na różne sposoby. Tak jak w cytowanym przez Panią Grabowską badaniu – niby różnice na poziomie mózgu zostały wykazane, a jednak wyniki w teście matematycznym były podobne u obu płci. Jednak w akcie negacji Profesor Grabowska ignoruje ten wniosek, podsumowując:

Przedstawione dane wskazują, że różnice płciowe mają swoje źródło w neurobiologii.

Jest to stwierdzenie puste. Porównując skany mózgów Japończyków i Polaków, także doszlibyśmy do wniosku, że różnice językowe mają swoje źródło w neurobiologii. W przypadku płci, być może wymagamy od tych dowodów więcej, niż tak naprawdę mogą one nam dać?

Jakość nauki a uprzedzenia własne

Wracając do Profesora Vetulaniego – jak cytowałem wcześniej, żali się on, iż prace wykazujęce dymorfizm płciowy na poziomie mózgu spotykają się ze sprzeciwem niewykształconych neurobiologicznie feministek. Otóż nieprawda, bo prace takie – jeśli kiepskie i popełniające grzech nadinterpretacji – spotykają się ze sprzeciwem także w środowiskach naukowych. Dyskusja o różnicach międzypłciowych w mózgu i zachowaniu, ich znaczenie oraz problemy w sposobie ich przeprowadzania/interpretacji trwa. Naukowcy są ludźmi i także są uprzedzeni – oczywiście jest to ich prywatna sprawa, jednak nauka cierpi, gdy prywatne opinie naukowców wpływają na jakość badań naukowych.  Z innego przeglądu literatury (naprawdę polecam, PDF tutaj) widać wyraźnie, że jednowymiarowe dyskusje o różnicach płciowych dają nam…cóż, obraz jednowymiarowy. Istotne jest zatem branie pod uwagę presji społecznych i kulturowego kontekstu podczas dyskutowania o różnicach pomiędzy płciami na poziomie mózgu.

Neurobiologia jest tylko jednym elementem układanki, a nie jej rozwiązaniem.

Kiedyś ktoś stwierdził – kobieta jest głupsza i nadaje się do czego innego niż mężczyzna. Było to tak oczywiste, iż jedyne co należało zrobić, to znaleźć mechanizm tej głupoty. Doszukiwano się więc różnic w mózgu i znaleziono jedną – różnicę w rozmiarze. Dziś już wiemy, że mniejszy mózg nie oznacza mniejszej inteligencji. Nie ustano jednak w wysiłkach – dziś dalej szukamy tych różnic a logika (czy raczej jej brak) została taka sama – tylko „dowody” stały się bardziej subtelne.

Na zakończenie, odniosę się jeszcze do przytoczonej przez Profesora anegdotki podczas wykładu o płci mózgu. Otóż w kontekście wrodzonych preferencji poszczególnych płci, przytacza on historię dziewczynki, która dostawszy ciężarówkę zaczęła ją tulić i traktować jak lalkę.

ceizarowka

Czy neurobiologia i płeć mózgu wyjaśni nam, dlaczego tak jest? Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, przyjrzyjmy się zdjęciu ze starej kampanii reklamowej klocków Lego:

i porównajmy ją z reklamą Lego dzisiaj:

Jak bardzo adekwatne jest szukanie odpowiedzi jedynie w „biologicznej płci mózgu” (cokolwiek miałoby to nie znaczyć) – ten wniosek pozostawiam Drogim Czytelnikom.

pink

P.S. I żeby wyjaśnić tajemnicę podtytułu – skoro Profesor Vetulani może nazywać neurobiolog Suzanę Herculano-Houzel piękną Brazylijką, pomyślałem, że będzie na miejscu zaznaczyć w tekście, jakim przystojnym Polakiem jest Pan Profesor ;- )

* A propos biologii - dalej w artykule czytamy o
asymetrii funkcji mózgowych kobiet i mężczyzn,
hipotezie, która 
"(...) doczekała się ostatnio potwierdzenia w 
badaniach przeprowadzonych na bardzo dużej populacji"
O jakim badaniu mowa? Ano o tym, które czytelnicy 
Neurobigosu już dobrze znają. Chodzi o to nieszczęsne
badanie,którego zarówno interpretacja, jak i meto-
dologia zostały podważone przez środowisko naukowe.
Już nawet nie chodziło o to, że autorzy wypowiadali
się o wynikach w stereotypowy sposób. Badanie było
po prostu słabe. Martwi niekrytyczne przedstawienie
go w artykule z Panoramy. (Wróć do tekstu)
Reklamy

20 uwag do wpisu “Płeć mózgu a (nie) adekwatność neurobiologii

  1. Być może to zbyt trywialne, ale prosiłbym jednak o wytłumaczenie sedna reklamy Lego i tego, jak to się ma do wrodzonych lub nie preferencji.

    Oczywiście cały wpis jest bardzo rozsądny i wiele tłumaczący. Dziękuję.

    1. Tomku, wcale nie zbyt trywialne, spieszę z wyjaśnieniem. Ta starsza reklama Lego jest neutralna, to po prostu dziecko bawiące się klockami. Nowa – wypchana stereotypami. Dziewczyny spędzają czas u fryzjera, wszędzie pełno różowego itd. Chciałem przez ten kontrast powiedzieć, że mamy tendencję do zwalania wszystkiego na biologię – tymczasem zapominamy, że w naszej kulturze już bardzo wcześnie uczymy dzieci, jak powinny zachowywać się dziewczynki, a jak chłopcy.

      Cieszę się, że wpis się podobał, dziękuję za lekturę!

  2. Czytając artykuł profesora Vetulaniego zwróciłem uwagę na kwestię homoseksualizmu, która nadal wydaje się neurobiologiczną zagadką. Chyba można już powiedzieć, że za orientację seksualną lub trwałe zachowania homoseksualne/heteroseksualne w przypadku zwierząt odpowiada budowa mózgu. Ale co w takim razie z zachowaniami biseksualnymi, które bywają nietrwałe? Co do oburzenia środowisk homoseksualnych, to nie oburzają się na badania neurobiologiczne dlatego, że chcą mieć mózgi takie same jak heteroseksualiści. Robią to, ponieważ w przeszłości wielu mężczyzn homoseksualnych zostało okaleczonych w wyniku terapii homoseksualizmu i badań nad homoseksualizmem. Warto o tym pamiętać. Tym bardziej, że upiory przeszłości mogą powrócić.

  3. W swoim tekście piszesz:
    „Jest to jednak kolos na glinianych nogach, ponieważ różnice te mogą być zredukowane za pomocą niezwykle prostych (bezczelnych wręcz) manipulacji. Moè i Pazzaglia (2006 i 2009) podzielili uczniów na trzy grupy. Pierwszą grupę poinformowano, że mężczyźni „mają lepsze wyniki od kobiet w zadaniach wymagających wyobraźni przestrzennej, prawdopodobnie z przyczyn genetycznych”. Grupa kontrolna nie dostała żadnych konkretnych informacji. Jednak trzeciej grupie powiedziano, że „kobiety mają lepsze wyniki od mężczyzn w tego typu zadaniach, prawdopodobnie z przyczyn genetycznych”. W dwóch pierwszych grupach chłopcy mieli rzeczywiście lepsze wyniki; natomiast w ostatniej wyniki dziewczyn… nie różniły się istotnie od wyników chłopców.”

    Otóż mam nadzieję, że dobrze zrozumiałem Twój dalszy wywód, gdyż uważam, że niepoprawnie interpretujesz wynik tego eksperymentu. W rzeczywistości jest on bardzo silnym dowodem na znaczenie wrodzonych predyspozycji. Skoro w grupie „neutralnej” (nie nastawionej z góry) lepiej wypadli chłopcy i w grupie „macho-” (nastawionej, że chłopcy wypadają lepiej) stwierdzono, że oni też wypadają lepiej (tak przy okazji – czy wypadli jeszcze lepiej niż w grupie neutralnej?), to wniosek o wrodzonych predyspozycjach jest uzasadniony. Teraz – w grupie „femi-” (nastawionej, ze dziewczynki są lepsze) one nie wypadły lepiej, tylko nie było już różnic. Czyli różnice prawdopodobnie występujące, w wyniku nastawienia /motywacji /przekonania – uległy zatarciu. Nawet przekazanie sugestii jakoby dziewczynki były lepsze, jedynie zneutralizowało w pewnym stopniu predyspozycję biologiczną, ale nie przeważyło szalki na ich korzyść.
    Przy okazji – manipulacją jest właśnie nazywanie tego manipulacją. O manipulacji moglibyśmy mówić, gdyby autorzy badania ten fakt zataili. Tutaj jednak manipulacja właśnie była narzędziem badawczym – nieuczciwym jest czynienie z tego faktu zarzutu, gdyż autorzy uczciwie wszystko opisali. Tak przynajmniej wnioskuję z Twojego opisu – bo nie zapoznałem się z samą pracą. Ale wracając do sprawy – wniosek wydaje mi się oczywisty – potwierdza biologiczne predyspozycje; czyli przewagę chłopców w pewnych sferach (i, żebyśmy byli ściśli, przewagę dziewcząt w innych sferach – ale tego nie dotyczyło akurat to badanie).

    W ostatnich latach mam wrażenie, że tak jak w polityce mamy „politykę historyczną” jako narzędzie polityczne, tak zaczęła się „polityka naukowa” jako narzędzie do manipulacji społecznych.
    Z gender jest podstawowy problem. Otóż cała ideologia jest wyssana z palca przez – przepraszam za określenie – niedouczonych biologicznie przedstawicieli nauk społecznych. Bez urazy. Zapewne przedstawiciele nauk biologicznych są podobnie niedouczeni w kwestiach nauk społęcznych – ale oni nigdy (albo tylko z rzadka) nie odrzucali wpływów środowiskowych i nie czynili z nich obiektu ideologicznych sporów. Nie wolno zakłamywać podstawowych pojęć – na przykład pojęcia płci. Zmiana paradygmatu w nauce bywa cenna, ale bywa też źródłem późniejszych problemów i krzewienia pseudonauki (patrz homeopatia – skompromitowana doszczętnie, ale wciąż znajdująca swoich wyznawców także wśród ludzi z tytułami). Płeć rozumiemy biologicznie – kiedyś na podstawie morfologii, później doszła do tego genetyka. Ta ostatnia zresztą wiele wyjaśniła, ale też trochę pokomplikowała. Bo oto może być mężczyzna w sensie kariotypu, którego chromosom Y nie zawiera genu SRY – no i mamy kobietę z chromosomem Y. Tak więc na poziomie biologii paradygmaty też się trochę zmieniają. Ale nikt nie podważał faktu, że płeć jest pojęciem z dziedziny biologii. No i oto pojawili się „społecznicy”, którzy – często zresztą angażując się w spory ideologiczne (co to ma wspólnego z nauką?), albo zorientowawszy się, że „taki mamy klimat, że to się teraz opłaci” zaczynają nam „zmieniać język”. Zaczynają inkorporować do swojej dziedziny pojęcia z innych nauk, nie rozumiejąc tamtych pojęć, albo rozumiejąc je powierzchownie i stosując dowolnie. No i wymyślają pojęcia typu „płeć kulturowa”. Efekt jest wstrząsający – z nauki robi się śmietnik.
    Język jest bardzo ważny – o czym wiedział ideolog marksizmu kulturowego Gramshi. Ten nowy język robi po prostu wodę z mózgu. Stąd – nie neguję badań dotyczących społeczno-kulturowych uwarunkowań ludzkich zachowań. Takie badania są ciekawe i potrzebne. Natomiast neguję „ideologię gender” – bo to nie jest nauka, tylko właśnie ideologia. A jako naukowiec nie widzę w nauce miejsca na takie ideologie i nie życzę sobie, by młodym ludziom na uniwersytetach wtłaczano te bzdury ex cathedra. Tylko tyle.
    Sorry, trochę odbiegłem od tematu. Z mojego punktu widzenia neurobiologia nie jest jedyną dziedziną adekwatną do wyjaśniania tych kwestii, ale winna być pewnym punktem odniesienia. Także z tego powodu, że wyniki pomiarów biologicznych są bardziej precyzyjne i obiektywizowalne niż wszystko co można badać w naukach społecznych. Kolejny powód – nauka jest budowana od spodu. Nie należy „wymyślać z palucha” dziedzin ignorując dorobek dotychczasowy. Na przykład dorobek neurobiologii (ale też anatomii, fizjologii, biochemii, itd.) który jest znakomicie lepiej ugruntowany niż wszystkie twierdzenia ideologów gender.

    1. „Skoro w grupie „neutralnej” (nie nastawionej z góry) lepiej wypadli chłopcy i w grupie „macho-” (nastawionej, że chłopcy wypadają lepiej) stwierdzono, że oni też wypadają lepiej (tak przy okazji – czy wypadli jeszcze lepiej niż w grupie neutralnej?), to wniosek o wrodzonych predyspozycjach jest uzasadniony.”

      Cóż, niezupełnie. W grupie neutralnej chłopcy wypadli lepiej najprawdopodobniej przez działanie stereotypu na który dzieci są wystawione. Nie rozumiem dlaczego dizewczynki miałyby być lepsze. Manipulacja badacza miała za zadanie zatrzeć działanie stereotypu – który winduje wyniki chłopców.

      To co Pan pisze byłoby prawdą, gdyby taki stereotyp nie istniał…

      Słowa „manipulacja” użyłem po prostu w znaczeniu działania badacza, jakiemu poddawana jest grupa badana w eksperymencie (http://pl.wikipedia.org/wiki/Manipulacja_eksperymentalna) – nie miałem nic negatywnego na myśli.

      (przepraszam za opóźnioną odpowiedź – umknął mi Pana komentarz!:)

      1. Oczywiscie, chlopcy sa determinowani z zewnatrz ( wychowanie, kultura, edukacja) praktycznie od urodzenia stereotypami typu lepsza orientacja przestrzenna, lepsze predyspozycje do nauk scislych itp. Stad lepsze wyniki w grupie nie determinowanej odpowiednimi „manipulacyjnymi” informacjami.Oni mieli przewage mozna powiedziec „naturalna”. Dziewczynki mimo, ze determinowane od urodzenia jako slabsze w tych dziedzinach nie mialy rownych szans, a mimo to, kolejna determinacja w grupie 3-ciej informacja o ich wyzszosci w danych dziedzinach skutkowaly rownoscia obu plci.
        Mysle, ze staje sie to jeszcze bardziej zrozumiale z perspektywy sprzezenia zwrotnego. Tutaj odpowiednim przykladem bedzie neuroekonomia. Badania wykazaly, ze bogactwo (i wladza) zmienia nasze mozgi. Choc z pewnoscia pewne zmiany w mozgu mozemy dziedziczyc tez genetycznie.
        Okazuje sie rowniez, iz u kobiet, ktore czesto jezdza samochodami, wyostrzaja sie bardzo zdolnosci orientacji przestrzennej. Wyjasnialoby to, roznice w mozgach kobiet, ktore nie sa kierowcami, albo, ktore jezdza bardzo rzadko. Jak widac wiec stereotypy sa niestety niezwykle skutecznymi determinantami, dzialajacymi na korzysc danej plci, albo odwrotnie ( w przypadku kobiet).
        Polecam tez ( szczegolnie od 13 min.)

      2. Zeby obejrzec video, ktore zalinkowalam prosze wbic w wyszukiwarke: „Breaking the stereotypes in education | Evgenia Peeva | TEDxAUBG”

        Autorowi artykulu dziekuje za wnikliwe podejscie do tematu :)

    2. Wstrętne zasłanianie własnych uprzedzeń biologią. „Zapewne przedstawiciele nauk biologicznych są podobnie niedouczeni w kwestiach nauk społęcznych – ale oni nigdy (albo tylko z rzadka) nie odrzucali wpływów środowiskowych i nie czynili z nich obiektu ideologicznych sporów” – nie, Pinker nic nie mówił, Dawkins nigdy nie sarkał na psychologów społecznych. Nie było science wars w USA.
      „No i wymyślają pojęcia typu „płeć kulturowa” – każdy kto choć trochę poczytał książek o antropologii nie pisałby bzdur o ideologii i wymysłach. Nauki społeczne zajmują się społecznym aspektem, a biologia biologicznym. Biologia nigdy nie była upolityczniona. :))))) Frenologia i eugenika – też pewnie pojęcia wymyślone przez społeczników ? A w XIX wieku dowodzenie, że kobieta nie może głosować, z powodów biologicznych ?

  4. Pingback: Dziś wieczorem: program o „żeńskich” i „męskich” mózgach. | NeuroBigos

  5. Do neuro bigos:
    skoro Pan nie rozumie argumentacji Mirosława K to znaczy, że ma Pan ideologiczną fiksację a tą trudno zmienić. „Ideologia” gender nie ma racjonalnych podstaw (zna Pan przecież koncepcję Moneya i tragiczną historię braci Reymer) – wyrosła na gruncie lewackiej ideologii a nie nauki, a jak pokazała historia wdrożenie lewackiej ideologii przyniosło społeczenstwom głównie zniewolenie i uprzedmiotowienie (nie mówiąc o milionach ofiar). Do dzisiaj nie wygrzebaliśmy się jako społeczeństwo ze spuścizny socjalizmu… Troska (a nawet walka) o równouprawnienie płci (jak najbardziej słuszna) nie usprawiedliwia tumanienia ludzi ideologicznym gniotem.

      1. Najwidoczniej problem pojawia się podczas czytania ze zrozumieniem. Mianowicie – sam opis badania może być niejednoznaczny, jednak w kontekście w jakim został przytoczony, powinno być dla czytających ze zrozumieniem w pełni jasne, iż grupa „neutralna” wcale nie była neutralna w obiektywnym tego słowa znaczeniu. „Grupa neutralna” znaczyło tu jedynie „grupa kontrolna” (niepoddana sugestii badaczy w ramach „manipulacjI eksperymentalnej”). Natomiast nie była neutralna w znaczeniu
        // absolutnie niepoddana sugestii na temat wyższości zdolności matematycznych u chłopców //,
        gdyż w grupie kontrolnej taką sugestię, zamiast badaczy, serwował chłopcom funkcjonujący stereotyp.

  6. Pingback: Płacz kobiet szkodzi badaniom naukowym | NeuroBigos

  7. Pingback: Kłótnia o płeć mózgu – artykuły do poczytania. – NeuroBigos

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s