Samobójstwo Robina Williamsa: media zawaliły sprawę.

Jestem zły. Sposób w jaki w niektórych mediach mówiło się o samobójstwie aktora jest skrajnie nieodpowiedzialny.

To, w jaki sposób informuje się o śmierci z własnej ręki ma znaczenie. Jeśli zrobi się to niepoprawnie – konsekwencje mogą być poważne. Odpowiedzialność powinna być tutaj priorytetem, nie poczytność. Tragiczna wiadomość może być dobrą okazją do zrobienia czegoś dobrego: zwiększenia świadomości społecznej. Szkoda, że tym razem jej niewykorzystano.

Efekt Wertera

Znana chyba wszystkim książka „Cierpienia młodego Wertera” niedługo po swojej publikacji w roku 1774 została zakazana w niektórych krajach. Powodem był pogląd, że książka przyczyniła się do wzrostu samobójstw wśród młodych ludzi nasladujący samobójstwo bohatera.

Floral tributes on Robin Williams' star on the Hollywood Walk of Fame
Źródło zdjęcia: BBC.

Na przestrzeni lat wiele badań potwierdziło silny związek pomiędzy donoszeniem o samobójstwach w mediach a następującym po takich wiadomościach wzroście liczby samobójstw. Takie samobójstwa naśladowcze (imitacyjne) znane są właśnie jako Efekt Wertera. Nie ma dziś wątpliwości, że sposób, w jaki mówi się o takich wydarzeniach ma realny wpływ na ich liczbę (zajrzyjcie chociażby do tej publikacji, tabele od strony 202).

Szczególnie silny wpływ mają historie z udziałem sławnych osób – jak w tym przypadku. W badaniach przyglądających się samobójstwom  z udziałem gwiazd czy polityków wykrycie efektu Wertera jest 14 razy bardziej prawdopodobne niż w innych przypadkach.

W przeszłości do samobójstw naśladowczych doszło na przykład po śmierci japońskiego muzyka hide, gitarzysty X Japan. Record należy jednak do Marylin Monroe. W miesiącu śmierci gwiazdy (sierpień 1962) zanotowano 303 dodatkowych samobójstw w Stanach – 12% więcej niż zwykle w tym miesiącu. Ogólnie można powiedzieć, że duży rozgłos w mediach przyczynia się do wzrostu 2.51% w częstotliwości samobójstw.

Jak mówić o samobójstwie w mediach?

Zagrożenie jest realne. To dlatego Światowa Organizacja Zdrowia (WHO; w Polsce przy udziale Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego) opracowała jasne wytyczne dla pracowników mediów informujące, w jaki sposób mówić o samobójstwie tak, aby nie zaszkodzić. Dokument jest krótki, przejrzysty i dostępny po Polsku, za darmo, pod tym linkiem.

Jak nie mówić o samobójstwie?

Niestety, Polskie (jak i zagraniczne) media zdają się nie wiedzieć o istnieniu dokumentu lub postanowiły go zignorować.

TVN24, Wirtualna Polska czy RMF24 zawaliły podając makabryczne szczegóły śmierci aktora. Zwiększa to ryzyko wykorzystania tych samych metod przez kolejne osoby. Z dokumentu WHO:

Nie powinno się także zamieszczać fotografii zmarłych, ani też opisywać metody samobójstwa i miejsca, w którym je popełniono. Tytuły na pierwszej stronie gazet nigdy nie są właściwym miejscem dla informacji o samobójstwie.

Jednak najgorszy jest chyba Fakt, który w ogóle postanowił pojechac po bandzie i winą obarczyć kobiety „przez które stracił fortunę”.

Nie powinno się opisywać samobójstwa ani jako czegoś niewytłumaczalnego, ani też w sposób nadmiernie uproszczony. Samobójstwo nigdy nie jest skutkiem jednego czynnika czy zdarzenia.

Nie należy przedstawiać samobójstwa jako metody radzenia sobie z problemami osobistymi, takimi, jak bankructwo, oblanie egzaminu, czy molestowanie seksualne.

Muszę też przyznać, że były też wyjątki, jak na przykład Onet.pl, który – zgodnie z wytycznymi – skupił się na żałobie. A jednak można.

Są też czynniki trochę mniej oczywiste. Weźcie pod uwagę ten tweet, przedstawiający kadr z filmu Aladyn, w którym Robin Williams podkładał głos o podpis: „Dżinie, jesteś wolny”. Wzruszające, płynące z empatii i ogromnego smutku – jednak istnieje tutaj ryzyko gloryfikacji śmierci aktora. Polityka raczej nie pomaga, umieszczając obrazek w swoim artykule.

Jest to zdecydowanie czas, kiedy pracownicy mediów powinni zastanowić się nad konsekwencjami tego, co piszą.

I żeby nie było, że te wskazówki nic nie zmieniają – przeciwnie, jak podkreśla się w dokumencie WHO, odpowiednie opisanie tragedii w mediach może przyczynić się do zmniejszenia  ilośći  samobójstw. Jest to świetna okazja, by nakreślić problem, zwiększyć świadomość społeczną. Można mówić o statystykach samobójstw, można poinformować czytelników, gdzie szukać pomocy.

Media mogą zrobić wiele dobrego w obliczu tak tragicznych okoliczności – jeśli tylko będą stosować się do wytycznych.

Albo mogą je olać i pozabijać swoich czytelników.

pink

P.S.1 Jak wiadomość przekazał serwis informacyjny który śledzisz? Podziel się swoim zdaniem w komentarzach, Facebooku lub Twitterze.

P.S.2 Trochę linków:

Advertisements

7 uwag do wpisu “Samobójstwo Robina Williamsa: media zawaliły sprawę.

  1. Efekt Wertera wystąpił ostatnio dość wyraźnie w Niemczech, po śmierci samobójczej Roberta Enke, który podobnie jak Williams cierpiał na depresję. Silny efekt Wertera występuje w wielu krajach azjatyckich, na przykład Korei, po śmierci gwiazd przemysłu rozrywkowego i polityków, często również ofiar zaburzeń psychicznych.
    http://wp.me/p2vuQk-t7
    Co do zaleceń, jak pisać i jak nie pisać o samobójstwie, to opracowano je w wielu krajach, ale – jak zauważyliście – gorzej jest z ich stosowaniem przez media.
    http://wp.me/p2vuQk-gK
    Bardzo interesujące, również od strony koncepcyjnej i wizualnej, zalecenia pod tym względem opracowali miedzy innymi Nowozelandczycy.
    http://www.health.govt.nz/system/files/documents/publications/reporting-suicide-a-resource-for-media-dec2011.pdf

    1. Niestety – u nas psychologowie zamiast opracowywać wolą wmawiać ofiarom katastrof wmawiać, że oferują pomoc psychologiczną będąc równocześnie akwizytorami szemranych agencji.
      Morda znana z talk-show w Szczekocinach rozdająca wizytówki kancelarii pod pretekstem pomocy psychologicznej rozerwanym ludziom – urojenie, manipulacja prasy, czy prawdziwa etyka psychologów?
      Jeśli psycholog aż że szczękoczułki zaciera ze szczęścia na myśl, że może zarobić na udawaniu pomocy – czy to nie groźniejsze niż jakieś „niewłaściwe z punktu widzenia bredniologii przedstawianie samobójstwa w mediach”? Osoby zaburzone funkcjonują na marginesie społeczeństw, więc czy nie większe znaczenie ma przedstawianie, na marginesie jakiego syfu oni funkcjonują?

    2. Psychologista: Dzięki za linki – widzę, że opracowałeś temat znacznie obszerniej ode mnie!
      Zastanawia mnie, jak silny tak naprawdę efekt Wertera jest na terenie Polski – nie mogłem znaleźć zbyt dużo na ten temat…

  2. Pieprzenie. W sumie tyle.
    Jeśli to samobójcze towarzystwo polifoniczne chce, aby nie rosła liczba samobójstw, niech podejmie jakieś realne działania. A jeśli jest po prostu taką nastawioną na wyłudzenie kasy organizacją jak Liga Przeciw Zniesławieniu to po co się nią przejmować.
    Jeżeli zaburzony psychicznie człowiek ma nie popełnić samobójstwa, to warto by się pochylić nad nim, a nie nad jakimś aktorem.
    Jeżeli dwudziestoparolatek cierpi na zaburzenia pamięci, to chce się zabić z powodu zaburzeń pamięci olewanych przez psychiatrów („w pana wieku nie występują zaburzenia pamięci” itd.) a nie z powodu publikowania zdjęcia p. Williamsa (przepisałem z adresu strony:)
    Ludzie zabijają się częściej z powodu problemów z psychiką niż z powodu zdjęcia Williamsa.
    Żydzi odkryli, że schizofrenia jest związania z nieusuwaniem martwych komórek nerwowych. Rozmaite stowarzyszenia i naukowcy badają, czy użycie słowa „Żydzi” na określenie naukowców z izraelskiego ośrodka jest antysemickie, czy nie w kontekście Holokaustu i wydarzeń w Gazie.
    Dajmy temu spokój – członkowie samobójczego towarzystwa polskojęzycznego się nie powieszą, jeśli zgodnie z kwalifikacjami umysłowymi będą zarabiać kopiąc rowy.

    1. Witaj, myślę, że z powodu zdjęcia Williamsa samego w sobie nikt samobójstwa nie popełnia. Wg mnie chodzi bardziej o czynniki pośrednie, jak o podsuwanie pomysłów na samounicestwienie na przykład (wiadomość o użytej technice w jakimś sensie potwierdza jej skuteczność).
      Masz rację, że problemy z psychiką są tutaj ogromnym czynnikiem i nikt tutaj o tym nie zapomina; jednak nawet jeśli nieodpowiedzialne informowanie w mediach o samobójstwach są czynnikiem znacznie mniejszym, czasami mogą one okazać się właśnie tym, co może ostatecznie popchnąć kogoś do czynu.
      Nie bez powodu WHO takie wytyczne stworzyło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s