Binarna telepatia

…czyli o komunikacji międzymózgowej i co się za nią kryje.

No to w tym tygodniu połączyliśmy znajdujące się w dwóch różnych krajach mózgi przez internet i wysłaliśmy pomiędzy nimi wiadomość – po raz pierwszy!

Albo i nie. Nie, na pewno nie po raz pierwszy.

Było przez moment trochę szumu w mediach i standardowego hype’u, ale nie ma się co dziwić – takie demonstracje przemawiają do wyobraźni. Jeden news mówił o tym, że już teraz wszyscy możemy być jak X-meni (z obowiązkowym wizerunkiem Profesora X), inny twierdzi, że doświadczenie naśladuje telepatię.

To, co obiecywały newsy było jednak nieco przesadzone i po przeczytaniu więcej niż sam nagłówek można się było rozczarować. Odniosłem wrażenie, że większość z nas spodziewała się bezpośredniego przekazywania słów z mózgu do mózgu w taki sposób, że odbiorca „słyszałby je” w głowie. Telepatia jednak to nie jest, przynajmniej nie rozumiana jako ta klasyczna zdolność porozumiewania się myślami na odległość rodem z sci-fi. Chodziło o coś nieco prostszego i nieco mniej „eleganckiego” – choć nie znaczy, że nieskomplikowanego. Demonstracja jest całkiem sprytna i ciekawa.

Wysyłanie „myśli” na odległość

Pierwszy z uczestników („adresat”) wyobrażał sobie ruch ręką (kodowany jako „1”) lub nogą („0”), podczas gdy nagrywano jego fale mózgowe (jak takie fale wyglądają i jak można je wykorzystać starałem się przybliżyć w poprzednim artykule na przykładzie fal mózgowych kolegi).  Algorytm analizował sygnał z mózgu i gdy rozpoznał wzór aktywacji powiązany z danym wyobrażeniem, wyświetlana na ekranie „piłka” posuwała się w kierunku celu – gdy w niego uderzała, komputer zapisywał daną wartość („1” lub „0”, w zależności od tego co wyobrażał sobie adresat). Tak zakodowaną w języku binarnym wiadomość wysyłano przez internet do laboratorium w innym kraju. Gdy otrzymana wartość wynosiła „1”, sterowany za pomocą robotycznego ramienia narzędzie do przezczaszkowej stymulacji magnetycznej (TMS) przesuwało się w odpowiednie miejsce na głowie adresata. Stymulacja w rejonie kory wzrokowej produkuje fosfeny – czyli wrażenia świetlne które powstają bez światła wpadającego do oka.

tms1
Zdjęcie: PlosOne

Wartość „0” z kolei przesuwała ramię w miejsce, gdzie stymulacja nie produkowała wrażeń świetlnych. W zależności od tego, czy adresat widział błyski lub nie, wypowiadał na głos „1” lub „0”. To właśnie w taki sposób przesłano słówka „hola” po katalońsku i „ciao” po włosku – zakodowano je w języku binarnym, wysłano przez internet i odkodowano na miejscu adresata.

Jeśli chcecie zobaczyć, jak taki fosfen może wyglądać, proszę bardzo – przyciśnijcie palcem oko od boku i przytrzymajcie trochę. Po jakimś czasie zobaczycie w drugim kącie oka krąg światła. Innym rodzajem fosfenów są maleńkie błyski przypominające motyle – na pewno doświadczyliście tego kiedyś, na przykład przy mocnym kichnięciu.

Czy to naprawdę pierwszy raz?

Nawet tak „nieeleganckie” zestawienie robi wrażenie i spodziewajcie się więcej badań i newsów na ten temat. Warto pamiętać jednak, że komunikacja ta jest na wczesnym etapie rozwoju i w tej chwili przypomina bardziej naukowo-technologiczne Lego niż system wynaleziony specjalnie do komunikacji międzymózgowej. Duża część użytej technologii nie jest rewolucyjna sama w sobie – ani nawet młoda. Fale mózgowe człowieka nagrywamy już od lat dwudziestych ubiegłego wieku, stymulacji magnetycznej próbowano już w 1910 roku a internet… cóż, powiedzmy, że jest już z nami na tyle długo, że nie wszyscy mogą pamiętać ten dźwięk. To raczej sprytne ich zastosowanie i złożenie do kupy zasługuje na uwagę.

Mimo tego, co mówią sami naukowcy, nie jest to jednak pierwsza demonstracja komunikacji mózg-mózg. Internet ma najwyraźniej krótką pamięć, bo o czymś całkiem podobnym mówił się już kilka lat temu, w tym czy tamtym newsie. Istnieje także badanie na szczurach, które komunikują się ze sobą za pomocą myśli dzięki wszczepionych w ich mózgi elektrodom; Nic Prostszego zwrócił także uwagę na demonstrację człowieka sterującego szczurem na odległość.

Jeśli idzie o ludzi, to dość głośno było w zeszłym roku o demonstracji, w której „połączono” mózgi dwóch naukowców na odległość. Tamta demonstracja była o tyle ciekawa, że wysyłany za pośrednictwem nadawcy puls magnetyczny stymulował korę ruchową, co poruszało palcem adresata. Pozwoliło to uczestnikom grać w grę komputerową na odległość. Za każdym razem, kiedy rakiety atakowały miasto, pierwszy gracz „zmuszał” drugiego do naciśnięcia spacji, co prowadziło do zestrzelania rakiety. Przyznacie, że to jeden z bardziej opornych trybów multiplayer, jaki wynaleziono.

tms2
Sami gracze też nie wyglądali na bardzo podekscytowanych rozgrywką. Zdjęcie: Washington.edu

 

Co dalej?

No właśnie. Zauważmy, że to, czego próbują dokonać tutaj naukowcy i inżynierowie to komunikacja bez użycia mięśni, bez sterowanych przez ręce urządzeń. By dokonanie nazwać rewolucyjnym, musi ono jednak przewyższyć współczesne technologie, które są tak naprawdę niesamowicie szybkie i skuteczne. Pomyślcie – już teraz wysyłamy emaile „za pomocą mózgów” czy rozmawiamy z osobami znajdującymi się bardzo daleko. Przesyłamy nasze myśli na odległość poprzez internet. Różnica jedynie taka, że używamy do tego rąk, pisząc na klawiaturze komputera. Obejście potrzeby używania zdolności motorycznych będzie dużym krokiem naprzód – jednak póki co obecna technologia jest całkiem skuteczna, a ta nowa stawia dopiero pierwsze kroki.

Mam także wrażenie, że coraz częściej będziemy świadkami takich demonstracji. To najnowsze opublikowano w czasopiśmie PlosOne – i bardzo dobrze. Jednak wyczyn naukowców z uniwersytetu w Waszyngtonie już nie. Jak już pisałem wcześniej, zespół ten nie odkrył Ameryki i wykorzystany sprzęt jest do czegoś takiego zdolny. Brak publikacji jednak (już nawet pomijając szczegół olania procesu recenzji naukowej, jak wspominał Rafał na Nic Prostszego) jest także objawem walki o rozgłos – bo z rozgłosem płyną pieniądze z grantów czy przychylność instytucji dla której się pracuje. Gdy więc natkniemy się na kolejne newsy tego typu, warto zapytać, co właściwie nowego wnoszą. Pokazaliśmy już, że można – jak długo będzie to newsem samo w sobie?

Tak na marginesie dziwi mnie, że nikt jeszcze nie próbował zaburzania mowy na odległość. Jest to bardzo proste do zrobienia, a rozgłos byłby gwarantowany. TMS umieszcza się nad ośrodkami mowy, a uczestnik eksperymentu liczy czy też coś recytuje. W pewnym momencie wysyła się impuls magnetyczny, który zaburza produkowanie mowy.

To teraz wyobraźcie sobie, że robimy to samo, tylko że impuls wysłany jest za pomocą mejla przez osobę znajdującą się w innym kraju.

„Już wszyscy mogą mieć moce rodem z Gwiezdnych Wojen!”
„Naukowcy paraliżują ludzi na odległość TELEPATIĄ”
„Totalitarne rządy wykorzystają technologię do zamknięcia ust obywatelom – DOSŁOWNIE”

Powiedział z przekąsem Neurobigos, po czym za pomocą swoich własnych myśli wysłał komendę do palca wskazującego, każąc mu nacisnąć „Enter” i wysłać gotowy wpis do czytelników.

Abrakadabra!

pink

P.S. Oczywiście, najlepsi nawet naukowcy i inżynierowie nigdy nie pobiją sowy czytającej myśli przez internet. Serio.

Linki:
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s