Neuromity w szkole

…czyli bzdury w szkolnej ławce.

Wyobraź sobie posiadanie mózgu, który jest aktywny jedynie w 10%, który kurczy się, gdy wypijesz mniej niż 6 do 8-miu szklanek wody dziennie i w którym łączność pomiędzy półkulami można wzmocnić pocierając dwa niewidzialne punkty na klatce piersiowej.

Tymi słowy Dr Paul Howard-Jones otwiera artykuł na temat neuromitów w szkole, opublikowany w środę w Nature Reviews Neuroscience. Neuromity w edukacji są realnym problemem. Pseudonaukowe teorie czy przekręcanie faktów naukowych może mieć znaczący wpływ na podejście nauczycieli do uczniów, a co za tym idzie – na ich wyniki w nauce. Jest to ważny temat i dobrze, że znów został poruszony na łamach tak prestiżowego periodyku.

Autor przybliża niektóre z neuromitów obecnych w szkole i omawia czynniki, które wpłynęły na ich powstanie oraz zastanawia się, co sprawia, że są tak trudne do wyplenienia. Omawia także wyzwania i możliwości w dziedzinie komunikacji między neruonauką a edukacją.

class

Howard-Jones prezentuje dane z czterech różnych badań – objęły one Wielką Brytanię, Holandię, Turcję, Grecję oraz Chiny. Nauczycielom przedstawiono zestaw stwierdzeń na temat popularnych mitów i poproszono ich o wskazanie, jak bardzo się z nimi zgadzają („zgadzam się”, „nie wiem”, „nie zgadzam się”).

Poniżej wymieniam te najbardziej popularne. Dla przejrzystości wymienię tutaj jedynie dane dla Wielkiej Brytanii (137-miu przebadanych nauczycieli) i Holandii (105-ciu nauczycieli). Podane liczby oznaczają procent respondentów, którzy zgodzili się ze stwierdzeniami („zgadzam się”). Resztę danych znajdziecie na dole tego wpisu.

Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam smacznego.

Używamy jedynie 10% mózgu

[UK: 48%, Holandia: 46%]

No przecież. Pisałem o tym upartym micie przy okazji premiery filmu „Lucy”, zapraszam. Szczerze mówiąc, myślałem, że procent będzie większy – tak czy siak, niemal połowa to strasznie dużo jak na wielokrotnie obalany mit!

Każdy ma swój indywidualny styl uczenia się (wzrokowy, słuchowy, kinestetyczny)

[UK: 93%, Holandia: 96%]

…a nauczanie w stylu preferowanym przez ucznia daje najlepsze efekty. Mit pochodzi z założenia, że poszczególne części mózgu specjalizują się w przetwarzaniu danych wzrokowych, dźwiękowych czy dotykowych – a więc należy używać stylu wzrokowego, słuchowego lub kinestetycznego w zależności od tego, która z części mózgu ucznia „działa lepiej”. Choć prawdą jest, że pewna specjalizacja w mózgu istnieje, to jednak poszczególne fragmetny mózgu nie działają w izolacji. Poza brakiem solidnych podstaw naukowych tej teorii, jej skuteczność została poddana próbie w kontrolowanych badaniach oraz była tematem przeglądów literatury. Wyniki nie potwierdzają jej skuteczności (zajrzyjcie na przykład tutaj, tutaj lub tutaj). Oczywiście, dzieci mogą preferować pewien rodzaj prowadzenia lekcji. Jednak kategoryczne klasyfikowanie uczniów w ten sposób nie ma podstaw naukowych – fakt, o którym sprzedawcy książek czy kursów raczej nie wspomną.

Krótkie ćwiczenia koordynacyjne poprawiają integrację lewej i prawej półkuli

[UK: 88%, Holandia: 82%]

Podstawa działania programu „Brain Gym”, w Polsce znanego bardziej jako „kinezjologia edukacyjna” lub „metoda Dennisona. Według zwolenników tej techniki, poprzez odpowiednie naciskanie rozmieszczonych na ciele „punktów na myślenie” ( „brain buttons„) jesteśmy w stanie zwiększyć interakcję pomiędzy prawą a lewą półkulą (zwiększyć przepływ „energii elektromagnetycznej” czy jak to tam zwał) a tym samym wpłynąć na uczenie się. Jak wskazuje Howard-Jones, jeśli nawet zignorować teoretyczne podłoże tej techniki (a zignorować je jest dość ciężko, bo jest ono, krótko mówiąc, bzdurne i nie znajduje odzwierciedlania w neurobiologii), nie ma publikacji naukowych potwierdzających jej skuteczność. Są za to publikacje podważające jej działanie. Jedyny z pożytek z kinezjologii jest chyba taki, że jej „podłoże teoretyczne” może poprawić humor i rozśmieszyć niejednego nerubiologa. Śmiejemy się oczywiście do czasu, gdy uświadomimy sobie, że istnieje coś takiego jak Polski Związek Kinezjologów i ktoś na serio wprowadza te techniki do szkół i przedszkoli. Zobaczcie, na czym to polega w poniższym wideo instruktażowym – przewińcie na 3:30:

Różnice w dominacji półkulowej (prawa/lewa) mogą pomóc wyjaśnić różnice pomiędzy zdolnościami uczniów

[UK: 91%, Holandia: 86%]

Dominacja jednej czy drugiej półkuli w takim rozumieniu po prostu nie istnieje. Pisałem o tym już wcześniej. Mit wziął się z niezrozumienia badań nad lateralizacją pewnych funkcji poznawczych – porządne znaleziska naukowe zostały przekręcone i zniekształcone, przyczyniając się do powstania mitu. Co gorsza, niektóre teksty sugerują potrzebę zdeterminowania dominującej półkuli jeszcze zanim dziecko przystąpi do nauki, jak na przykład ten udostępniany na stronie pewnego przedszkola (!) w Krakowie (wg tekstu, dominacja powinna „ustalić się” do szóstego roku życia). To ogromny problem, ponieważ może to wpłynąć na nastawienie nauczyciela do poszczególnych uczniów. Jeśli uczeń jest prawo-mózgowy (kreatywny), to nie ma co starać się nadrobić jego zaległości z matematyki, bo mózg na to przecież nie pozwoli. No, chyba że wydamy pieniądze na książki i kursy, które pozwolą dziecku zmienić dominację półkul.

Wypijanie mniej niż sześciu – ośmiu szkalnek wody dziennie prowadzi do kurczenia się mózgu

[UK: 29%, Holandia: 16%]

Pewnie, że odwodnienie nie jest fajne i na pewno nie pomoże w uczeniu, jednak sztywne trzymanie się tej rekomendacji jest przesadą; nie udowodniono, że wypijanie akurat tylu szklanek wody poprawi wyniki w nauce. O kurczenie mózgu też nie ma się co bać, to nie gąbka.

Edukacja nic nie poradzi na te problemy z uczeniem się, które są powiązane z rozwojowymi różnicami w funkcji mózgu

[UK: 16%, Holandia: 19%]

Ten problem jest bardziej subtelny, ale ogólnie rzecz biorąc, chodzi o problem dualizmu (umysł oddzielny od ciała) oraz o model mózgu „nieplastycznego”. Myślenie takie prowadzi do ciekawych konsekwencji. Jak pisze Howard-Jones, jako argumentem na to, że ADHD nie jest „wymyśloną chorobą” uznaje się często badania pokazujące różnice w mózgach dzieci z ADHD i dzieci zdrowych. Argument jest taki, że te „porządne” choroby rozwojowe związane z mózgiem są „determinowane biologicznie”. Z tego powodu, skoro dzieci z dysleksją mogą poprawić swoje wyniki poprzez trening, to coś takiego jak dysleksja nie może istnieć. Istnieje więc przekonanie, że mózg, w przeciwieństwie do umysłu, jest „zaprogramowany biologicznie”, co sprawia, że stanowi on dużo większe ograniczenie zdolności uczenia się.

W czym problem? Ano w tym, że wyniki osiągane przez dzieci, które faktycznie mają problemy z uczeniem się, w dużej mierze zależą od (niejawnego) nastawienia nauczyciela do konkretnych zaburzeń – co pokazało na przykład to badanie. Potencjalnie może to prowadzić do sytuacji, w której nauczyciele posiadający silne opinie na temat „determinizmu biologicznego” będą czuć się bezsilni w obliczu problemów niektórych z uczniów – co niekoniecznie musi mieć swoje odzwierciedlenie w faktycznym stanie rzeczy.

 ***

Ponadto, artykuł w Nature omawia przy okazji następujące problemy:

Podstawa naukowa konceptu inteligencji wielorakiej

Znany niektórym nauczycielom (i nie tylko) podział na inteligencję muzyczną, logiczno-matematyczną, przyrodniczą, kinestetyczną i tak dalej nie ma obecnie solidnych podstaw naukowych (przejrzyjcie na przykład ten krytyczny artykuł – link rozpocznie ściąganie pliku PDF). Teoria ta została przyjęte z otwartymi ramionami przez przeciwników testów IQ, jednak problem polega na tym, że teoria ta jest kiepsko zdefiniowana, co czyni ją wręcz nietestowalną. Według Howarda-Jones’a, jest to jeden z powodów dla których mit ten tak dobrze się utrzymuje – zawsze pozostaje argument, że „przecież jej nie obalono”. Entuzjaści tej techniki powinni mieć jednak na uwadze, że użycie metod opierających się na tej koncepcji może nie mieć realnego wpływu na wyniki uczniów.

Mit granicy trzech lat

Według mitu, wiek 0 do 3 lat jest okresem krytycznym, w trakcie którego mózg kształtuje się na całe życie. Wprawdzie źródło mit ma swoje źródło w nauce – ponieważ mózg rzeczywiście rozwija się najszybciej we wczesnym okresie – to jednak uproszczone wnioski doprowadziły do wielu nieporozumień. Jak zaznacza Howard-Jones’a, wiara w mit tworzy nieuzasadnioną presję i poczucie nieubłaganego wyścigu z czasem, by stymulować niemowlęta, zanim rozwój ich mózgu się „zatrzyma”. Ten niepokój może być wykorzystywany na przykład przez producentów zabawek, którzy będą odwoływać się do neuronauki, by zwiększyć sprzedaż. Nie ma się jednak o co martwić, ponieważ badania nie wskazują na to, że krytyczny okres dla uczenia się występuje tylko we wczesnym dzieciństwie. Ponadto, mózg na starość wcale nie „twardnieje” i nadal możemy uczyć się nowych rzeczy.

***

Nie mam złudzeń co do tego, że badanie przeprowadzone w Polsce dałoby podobne wyniki – choć szkoda, że nie mamy póki co danych na ten temat. Zrozumienie skali problemu mogłoby bardzo pomóc.

Kto jest winny i czy ma to jakieś znaczenie

Bardzo łatwo obarczyć nauczycieli odpowiedzialnością za obecność neuromitów w szkole. To jednak nie do końca takie proste. Oczywiście, to oni mają bezpośredni kontakt z dziećmi, jednak powody, dla których neuromity tak dobrze utrzymują się w edukacji są znacznie bardziej złożone.

Obecność (pseudo)neuronauk w szkole jest dość nowym zjawiskiem – nauczyciele nie są widocznie uwrażliwieni na ich pułapki. Wielu marketingowców próbuje oślepiać klientów neuronaukowo-podobnym słownictwem czy obrazkami mózgu. Brak podstawowej wiedzy z neurobiologii czy świadomości niuansów praktycznego zastosowania podstawowych badań naukowych w edukacji jest także sporym czynnikiem.

Wina może leżeć także w sposobie komunikowania znalezisk naukowych. Howard-Jones mówi tu wręcz o różnicy kulturowej: tak daleko mogą być bowiem odsunięte od siebie światy edukacji i neuronauki. Istnieje nawet pewna bariera językowa – słówko „uwaga” (attention) będzie oznaczać co innego dla naukowca zajmującego się procesami poznawczymi, a co innego dla nauczyciela. Naukowcy powinni zwracać na to uwagę komunikując swoje znaleziska do szerszej publiczności.

Problemem są także same szkoły. Dochodzą do mnie głosy nauczycieli, których dyrektorzy wysyłają na kursy szkolenia z kinezjologii – co gorsza, są one często finansowane ze środków Unii Europejskiej (!). Co w takim wypadku może zrobić rozsądny nauczyciel, gdy dyrekcja szkoły dała się zrobić w bambuko?

Także rodzice nie powinni być wobec sprawy obojętni – w końcu chodzi o ich dzieci. Jeśli zauważyliście, że w szkole Waszego dziecka propaguje się jeden z wymienionych wyżej mitów, być może warto zakwestionować wybór dyrekcji.

Z tymi mitami to nie jest taka prosta sprawa – gdyby była, już dawno byśmy się ich pozbyli. Wiele z nich przekręca fakty naukowe, co tworzy wrażenie ich solidności, jak wspomniana kinezjologia. Jeszcze inne, jak teoria inteligencji wielorakiej, nie może być rygorystycznie przetestowana. Mimo, że w świecie naukowym jest to czerwone światło, w potocznym rozumieniu już niekoniecznie musi tak być. Nie każdy jest szarlatanem i propaguje neuromity z premedytacją – można mieć jak najlepsze intencje, ale po prostu paść ofiarą niewiedzy i przekrętów. To nie jest grzechem samo w sobie. Jednak podobnych mitów będzie tylko przybywać, warto więc uzbroić się w zdrowy rozsądek, być otwartym na krytykę i kwestionować własną wiedzę.

Nie jestem (aż takim) idealistą i wiem, że problem nie zniknie szybko – to w końcu nie pierwszy raz, kiedy temat jest poruszany. Jednak od czegoś trzeba zacząć, a wiedza jest zawsze dobrym punktem wyjścia.

Domagajmy się źródeł i kwestionujmy własną wiedzę – może to nam tylko pomóc. Używanie neuromitów jako uzasadnienia dla nieefektywnych technik nauczania nigdzie nas nie zaprowadzi (chyba, że na manowce).

Epilog

Opisałem tutaj tylko kilka z mitów; szczerze mówiąc, każdy z nich zasługuje na oddzielny artykuł, a sam temat „neuroedukacji” z pewnością nie jest jeszcze wyczerpany. Sprawa potencjału zastosowania neuronauki w szkole to oddzielny temat. Niektórzy naukowcy są entuzjastyczni, inni – niezwykle sceptyczni. Ci drudzy twierdzą, że neuronauka nie jest jeszcze na takie przedsięwzięcie gotowa i w najgorszym wypadku doprowadzi tylko do powstania nowych neuromitów. Wydaje mi się także, że akurat w tym przypadku obalanie mitów nie wystarczy – trzeba nauczycielom i rodzicom zaoferować coś w zamian. Ale o tym może następnym razem.

pink

Najpopularniejsze edukacyjne Neuromity

  1. Używamy tylko 10% mózgu.
  2. Każdy ma swój styl uczenia się (wzrokowy, słuchowy, kinestetyczny), użycie odpowiedniego wływa na wyniki w nauce.
  3. Krótkie ćwiczenia koordynacyjne poprawiają integrację lewej i prawej półkuli.
  4. Różnice w dominacji półkulowej (prawa/lewa) mogą pomóc wyjaśnić różnice pomiędzy zdolnościami uczniów.
  5. Dzieci są mniej uważne po napojach słodzonych i przekąskach.
  6. Picie mniej niż sześciu-ośmiu szklanek wody na dzień prowadzi do kurczenia się mózgu.
  7. Edukacja nic nie poradzi na te problemy z uczeniem się, które są powiązane z rozwojowymi różnicami w funkcji mózgu.
 ***

P.S. Poniżej przedstawiam tabelę z artykułu, w której znajdziecie dane z pozostałych krajów – kliknijcie, aby powiększyć. (użyte za pozwoleniem Macmillan Publishers Ltd: Nature Reviews Neuroscience, Howard-Jones, P.A. (2014) Neuroscience and education: myths and messages, © 2014). Dziękuję autorowi, Howardowi-Jones’owi za przesłanie artykułu – chociaż, jak się okazało, wcale nie musiał tego robić, ponieważ zaraz po mojej prośbie Nature postanowiło udostępnić artykuł za darmo w związku z dużym zainteresowaniem. Wiwat open access :)

Reklamy

22 uwagi do wpisu “Neuromity w szkole

  1. Chciałam napisać, że nikogo przecież takich rzeczy nie uczą, ale potem przypomniałam sobie, że mam zajęcia z naprawdę sprytnymi ludźmi. Ale gdy w zeszłym semestrze przeszłam się na inny wydział, to zaserwowano mi mity numer 3 i 4. Fakt, że to nie był wyjątek jest naprawdę przykry.

    1. Jestem pewien, że są wykładowcy/nauczyciele, którzy doskonale zdają sobie sprawę z istnienia mitów. Jak się okazuje niestety, nie brakuje też tych po drugiej stronie. Ciekaw jestem, jaka jest faktycznie skala problemu.

  2. Bardzo ciekawe! Ale te rzeczy kojarzą mi się jeszcze z czymś innym. Podobno coś w stylu kinezjologii oferuje się rodzicom dzieci z autyzmem. Jeśli tak, to znaczy, że wciska się tym rodzicom kity. Z tego co czytałam, do dzieci z autyzmem stosuje się dużo dziwnych metod, które wyglądają mi na czary-mary. Ale ja się nie znam. Ciekawe, czy ktoś znający się na rzeczy mógłby napisać artykuł o tym. Bo jeśli jest to wyciąganie pieniędzy od pełnych nadziei rodziców, to byłoby bardzo brzydkie.

      1. Na pewno oferują to dzieciom z niepełnosprawnością intelektualną. Oficjalnie i w majestacie prawa.

      2. Tak jak delfinoterapię, która nie pomaga nikomu, delfiny krywdzi, a dzieci naraża na niebezpieczeństwo, co gorsze jest od kinezjologii (i na pewno znacznie droższe). Ale tonący brzytwy się chwyta i niejeden się daje nabrać na cokolwiek, co może pomóc jego dziecku. Większość takich metod nie ma niewiele, jeśli nie nic, z naukowymi metodami wspólnego i jedyne, co może zrobić, to napchać kieszenie niektórym, a innym je opróżnić, co niektórych bardzo cieszy i pozbawia wyrzutów sumienia.

  3. Dziekuje za podjecie tego waznego tematu! Neuromity trzeba obalac i edukowac nasze spoleczenstwo :-) Odnosnie wpisu, chcialabym sie podzielic obserwacja neuromitu z Polski: wiekszosc osob zapytana, czym jest neuroedukacja ma skojarzenia z NLP… skad sie wzielo to (oczywiscie bledne) skojarzenie i czym jest neuroedukacja? Zapraszam do lektury: http://www.neuroedukacja.net/2014/10/neuroedukacja-neurodydaktyka.html?m=1o takie bledne skojarzenie?

    1. Pseudonauka ma to do siebie, że przybiera nazwy kojarzące się z dziedzinami naukowymi… na tym polega połowa ich „sukcesu” we wprowadzaniu odbiorców w błąd.
      Ciekawa strona/inicjatywa, poczytam w wolnym czasie – na pewno zainteresuje też Panią kolejny wpis, który przygotowuję :)

  4. Pingback: Neuromity w szkole | przyrodniczo

  5. No i zostałam zawstydzona. Mimo, że prawie wszystkie mity wymienione w poście rzeczywiście traktowałam jako bajki, to w to, że wykorzystujemy 10% mózgu rzeczywiście A nawet jeśli to nie była wersja z 10, to 30% nie przekraczała na pewno. Tak jakoś smutno mi się zrobiło, że mój kochany mózg jest uśpiony. Ale nie jest. Dzięki za uświadomienie, bo pewnie jeszcze trochę bym przeżyła w błędzie. (Matko, jaki wstyd.)

    1. Żaden wstyd :) nie można być czujnym przez cały czas, i jak pisałem na górze, to wcale nie jest taki prosty problem. Najważniejsze to chyba być elastycznym – uczymy się przez całe życie w końcu. Moim zdaniem w tym tkwi cała filozofia.
      Cieszę się, że artykuł był dla kogoś pomocny! dziękuję

  6. Przepraszam za drobiazgowość – zauważyłam literówkę w cytowanym artykule w drugim członie nazwiska autora powinno być: Howard-Jones (jest Howard-James). Błąd pojawia się dwukrotnie w P.S. (we wpisie na początku jest poprawnie). Staram się uważnie czytać i czekam na kolejne ciekawostki, pozdrawiam :)

  7. Najgorsze jest to, że większość tych bzdur wciska się studentom edukacji wczesnoszkolnej, a Ci, którzy są mało krytyczni i dociekliwi przyjmują je za pewnik tylko dlatego, że wcisnął je ktoś z tytułem naukowym przed nazwiskiem. Większość z tych wykładowców myśli, że wszystkie te neuromity zastąpią pasję, instynkt i miłość dobrego nauczyciela do swoich uczniów.

  8. Pingback: Ile „neuro” i „dydaktyki” w Neurodydaktyce? | NeuroBigos

  9. Dzięki za interesujący wpis. Niestety artykuł Howard-Jonesa pod linkiem w postscriptum już nie jest za darmo :-( Może jednak jakoś podlinkować ten otrzymany od autora? Fajnie byłoby móc przeczytać oryginał :-)

  10. To ja jeszcze napiszę, że ja, jako student fizjoterapii, miałam zajęcia z kinezjologii – były to najnormalniejsze zajęcia o łańcuchach biokinematycznych, ile stopni swobody mają poszczególne stawy itd. Nie wiem skąd nazwa u mnie i skąd tutaj, bo to skrajnie różne zjawiska.

  11. Pingback: Uparte Wojny (z Neuromitami) – Epizod II: Atak prawopółkulowców. | NeuroBigos

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s