Naukowiec ze spamem walczący.

Naukowiec też człowiek i zdenerwować się może – jednak czasami konsekwencje przechodzą wszelkie oczekiwania.
Rynek czasopism naukowych zalała fala tzw. „predatory journals” – fałszywych periodyków pasożytniczych, które wydadzą wszystko za odpowiednią opłatą. Czasopisma takie udają, że artykuły do nich wysłane przechodzą proces recenzji naukowej.

Zirytowany spamem przesyłanym do niego przez jeden z takich pasożytów, Dr Peter Vamplew wysłał w odpowiedzi manuskrypt napisany w 2005 roku przez Davida Mazieresa i Eddiego Kohlera. Tekst był protestem przeciwko zalewających ich zaproszeniom na fałszywe konferencje. Dr Vamplew miał nadzieję, że ktoś po drugiej stronie otworzy załącznik i wypisze go z listy – donosi blog Scholarly Open Access.

Jakież było jego zdziwienie, gdy artykuł… przyjęto do publikacji. Wprawdzie nikt nie ma wątpliwości co do tego, że pasożytnicze czasopisma wydadzą wszystko, jednak akurat ten artykuł jest szczególny, ponieważ…

Cóż.

fckng listOsobiście artykuł bardzo przypadł mi do gustu. Wstęp obiecuje wiele i autor nie pozwala czytelnikowi czuć się zawiedzionym. Myśl przewodnia jest rozwijana dalej, w kilku podrozdziałach, w doskonały sposób oddając złożoność zagadnienia. Wprawdzie autor posługuje się językiem monotonnym, jednak w żaden sposób nie przeszkadza to w odbiorze przekazu.

dalejZgrabne użycie wykresów znakomicie podsumowuje problem. Wzorowa przejrzystość bez wątpienia powinna stać się standardem w publikacjach naukowych.

wykresNie powinno nas zatem dziwić, że artykuł przeszedł przez „system recenzji” bez żadnych poprawek, z jednym jedynym komentarzem od recenzenta: „Excellent” .

Doprawdy, sytuacja na tyle rzadka, że sama w sobie świadczy o wartości tekstu. Dziwi, że autor nie pokusił się o wysłanie manuskryptu do Nature.
Od publikacji Dr. Vamplewa dzieli teraz jedynie uiszczenie opłaty w wysokości 150-ciu dolarów.

Jak na razie nie wiadomo, czy Dr Vamplew się na to zdecyduje.

pinkLink do artykułu, jeśli ma ktoś ochotę na przeczytanie go w całości.
Czasopisma pasożytnicze stały się drugoplanowym bohaterem pewnej nieudanej prowokacji, mającej na celu ośmieszenie ruchu Open Access – pisałem o tym dawno temu, a blog Nic Prostszego zrobił to fajniej.
Neurobigos można śledzić na Facebooku oraz Twitterze.
Advertisements

3 uwagi do wpisu “Naukowiec ze spamem walczący.

  1. To prawie tak samo jak na profilu Nauka Głupcze na Facebooku. Człowiek próbuje tworzyć konstruktywną dyskusje a dostaję aroganckie odpowiedzi, że jest głupi bo autorowi pod tezę nie pasuje, nie chce się odpowiedzieć bo to wymaga wysiłku, czasami można też nie mieć racji, wiec klient dotacje bana ot Zdenerwowany Naukowiec tam to już nawet pachnie szalonym naukowcem…

  2. Gdy połączysz powyższy problem z korzystaniem z Google Scholar, to trzeba się szykować na naukową katastrofę. Ich wyszukiwarka zbiera wszystko jak leci, przedstawiając to na równi ze sprawdzonymi badaniami. Dlatego właśnie omijam ją szerokim łukiem. Niestety słyszałem, że nawet w uznanych bazach zdarzają się różne kwiatki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s