Mózg w sądzie

…czyli opowieść o metodzie Brain Fingerprinting i pewnym zabójcy.

Jimmie Ray Slaughter został skazany za zabicie swojej 29 – letniej dziewczyny oraz ich jedenastomiesięcznego dziecka strzałami w głowę.

Jimmie twierdzi, że jest niewinny. Minęło trzynaście lat, od kiedy przebywa w więzieniu. Zbliża się dzień wykonania wyroku śmierci.

W ostatnim momencie pojawia się człowiek twierdzący, że może udowodnić jego niewinność. Obiecuje dokonać tego, zaglądając w głąb jego mózgu w poszukiwaniu informacji, które mógłby znać jedynie prawdziwy zabójca. Jeśli tych informacji tam nie ma – będzie to dowód na niewinność Jimmiego.

Kiedy Jimmie Ray Slaughter poprosił mnie o pomoc, jego oczekiwana długość życia wynosiła dziewięćdziesiąt lat. Musiałem powiedzieć „tak” lub „nie”. Nie mogłem po prostu powiedzieć „poczekaj”

– mówi w wywiadzie dla The Guardian.

Powiedziałem „tak” i wierzę, że była to dobra decyzja. Jeśli mój już sprawdzony wynalazek może uratować niewinne życia (…) to wierzę, że moją powinnością jako naukowca jest uczynić go dostępnym.

Człowiek ten to Dr Lawrence Farwell, a swój wynalazek nazywa brain fingerprinting – mózgowy odcisk palca.

neurobigos_blog (1)
Czy możliwe jest wykrycie śladów zbrodni w mózgu? Ilustracja: Aleksandra Malkusz

Tajemnica brain fingerprinting

Zasada działania techniki brain fingerprinting wydaje się prosta. Osoba winna ma w mózgu informacje o szczegółach zbrodni, których nie mogłaby znać osoba, które jej nie popełniła. Jedyne, co trzeba w takim razie zrobić, to zajrzeć do wnętrza mózgu.

Brain fingerprinting opiera się na elektroencefalografii (EEG) – czyli elektrycznej aktywności mózgu zarejestrowanej z powierzchni głowy za pomocą elektrod. Wykorzystuje ona technikę tzw. potencjałów wywołanych. Jest to narzędzie znane nauce już od wielu lat. Uśrednienie zapisu EEG i skojarzenie go z pewnymi bodźcami lub wydarzeniami umożliwiło opisanie tzw. załamków – charakterystycznych wzorów (fal) aktywności mózgu, które są kojarzone z pewnymi procesami poznawczymi. Dr Farwell twierdzi, że znalazł falę (zwaną przez niego falą MERMER), która determinuje obecność informacji w mózgu – lub jej brak.

Farwell zakłada na głowę Jimmiego czepek z elektrodami i przystępuje do eksperymentu. Na ekranie monitora pojawiają się zdjęcia miejsca zbrodni, przedmioty oraz inne szczegóły. Farwell odczytuje zapis EEG. Stwierdza, że fale mózgowe Jimmiego nie odpowiadają falom kogoś, kto mógł popełnić tę makabryczną zbrodnię. Według Farwella, Jimmie jest niewinny.

goodmorning-001
Dr Farwell poddaje Jimmiego Ray Slaughter’a testowi Brain Fingerprinting (kadr z programu Good morning America)

Standard Dauberta

By uniemożliwić wykorzystanie pseudonaukowych technik, jako dowodu w sądzie, stosuje się tak zwane standardy Dauberta. W 2001 roku (przy okazji innej sprawy) uznano, że brain fingerprinting je spełnia. By dana technika lub teoria mogła być użyta, musi ona:

  1. Być testowalna;
  2. Poddana procesowi recenzji naukowej (peer-review) i opublikowana w czasopismach naukowych;
  3. Powinna być znana wartość błędu;
  4. Powinny istnieć pewne standardy kontroli;
  5. Technika lub teoria powinna być akceptowana przez środowiska naukowe.

Problem polega na tym, że sędzia się mylił.

Brain fingerprinting nie spełnia żadnego z wymienionych kryteriów.

Do tej pory, test Brain Fingerprinting nigdy nie spowodował żadnych nieprawidłowych ustaleń – nie było żadnych fałszywie dodatnich lub fałszywie ujemnych wyników. Dał bardzo dokładne wyniki w ponad 200 testach, w tym testach przeprowadzonych na agentach FBI oraz w testach sponsorowanych przez CIA oraz marynarkę wojenną.

– czytamy na oficjalnej stronie Dr. Farwella.

Przyznacie, że to imponujące. W dodatku, w przeciwieństwie do tradycyjnego poligrafu (wykrywacza kłamstw), techniki Farwella nie da się według niego oszukać.

Jak to się ma do rzeczywistości?

Farwell kontra metoda naukowa

farwell
Dr Farwell posiada czarny pas w Kung-fu. Zdjęcie ze strony Dr Farwella.

W napisanym przez siebie i opublikowanym dwa lata temu przeglądzie literatury (Farwell, 2012) Farwell omawia tylko trzynaście badań (a nie dwieście), sprawdzających niezawodność testu – wszystkie przeprowadzone zresztą przez niego samego. Gdy przyjrzeć się im bliżej, okazuje się, że tylko dwa (!) przeszły proces recenzji naukowej i zostały opublikowane w czasopismach naukowych. Reszta to streszczenia z prezentacji. Zdecydowana większość „badań” nad tą techniką jest więc niereplikowalna – streszczenia z prezentacji zawierają zdecydowanie za mało detali, by móc odtworzyć eksperyment lub nawet ocenić, czy nie miał w sobie żadnych uchybień.

Jeśli zaś chodzi o badania opublikowane, Farwell w swoim przeglądzie twierdzi, że w jednym z nich (Farwell & Donchin, 1991) przetestowano czterdziestu uczestników. Tak nie było – przetestowano dwudziestu. Tyle, że dwa razy.

Inna próbka badawcza w podobnie magiczny sposób zamienia się z czterech uczestników w ośmiu. Na tym nie koniec, bo ci sami uczestnicy są wylistowani w tabelce podsumowującej badania nad brain fingerprinting kilka razy, jako próbka z trzech oddzielnych eksperymentów.

Ta druga publikacja natomiast to sześciu uczestników (Farwell & Smith, 2001). Tylko ona należy do tzw. badań terenowych – w odróżnieniu od poprzedniego badania laboratoryjnego. To te ostatnie mają być główną siłą napędową argumentów Farwella, jako że mają one odzwierciedlać okoliczności najbardziej zbliżone do rzeczywistych. Tymczasem po trzy osoby na grupę („winni” kontra „niewinni”) to – przyznacie – za mało, by naukowo udowodnić skuteczność czegokolwiek.

Środowisko naukowe, oczywiście, zareagowało natychmiast i opublikowało stosowny komentarz (Meijer et al., 2012) do publikacji Farwella, wytykając błędy, nieścisłości oraz selektywność w doborze danych. Autorzy kończą komentarz słowami:

Przegląd ten pogwałca podstawowe kanony nauki i jeśli Dr Farwell, jak sam twierdzi, jest naukowcem od brain fingerprinting, powinien czuć się zobligowany do usunięcia artykułu.

Czym jest fala MERMER?

W jaki sposób technika niespełniająca standardu Dauberta dostała się na salę sądową? Otóż Farwell twierdzi uparcie, że brain fingerprinting jest podparte setkami, czy nawet tysiącami badań, na czego potwierdzenie kieruje nas do rozległej literatury omawiającej znany już od lat sześćdziesiątych komponent potencjałów wywołanych – P300.

Ewidentnie Farwell próbuje (jak dotąd dość skutecznie) zaślepić potencjalnych krytyków pozorną solidnością podstawy naukowej jego tajemniczej fali. Stąd też zresztą jej pełna nazwa: P300/MERMER. Czy taki zabieg jest uzasadniony? Z pewnością nie.

Na przestrzeni lat wykazano, że P300 pojawia się w zapisie EEG w odpowiedzi na bodźce, które w jakiś sposób „odstają” od reszty. Zwykle są to bodźce niezgodne z oczekiwaniami badanego, choć czasami są to również bodźce, które są w jakiś sposób znajome. Jednak komponent ten nie może być bezpośrednio powiązany z pamięcią, a już na pewno nie jest on prostym wskaźnikiem, czy dana informacja znajduje się w mózgu. P300 można modyfikować, zmieniając oczekiwania badanego na krótko przed eksperymentem – trudno stwierdzić, jak bardzo będzie wrażliwy na zapisane dużo wcześniej wspomnienia.

Działa to zatem w inny sposób i Farwell najwyraźniej dobrze o tym wie, ponieważ – niespodzianka – P300 jest jedynie elementem tajemniczej fali. Sugeruje to, że MERMER jest czymś znacznie więcej. Jednak jakiej magii musiał użyć Farwell, by uczynić swą technikę tak czułą na wykrywanie informacji w mózgu – tego zapewne nigdy się nie dowiemy. Tak naprawdę nie jest do końca jasne, czym MERMER różni się od P300 – i czy taka różnica w ogóle istnieje. Definicja MERMER jest na tyle niejasna i mglista, że nie można na jej podstawie tego stwierdzić.

Okazuje się jednak, że magiczne ręce Farwella zamieniają w złoto wszystko, czegokolwiek nie dotkną. W swojej najnowszej publikacji porównuje on skuteczność P300 z MERMER i dla obydwu częstotliwość błędu wynosiła 0%, a ich skuteczność – 100%!

ksiazka
Dr Farwell napisał także książkę „Jak świadomość kieruje materią”. Książka ma zawierać „wcześniej nie znany dowód naukowy, który obiecuje zrewolucjonizować sposób, w jaki rozumiemy wszechświat”.

A co z innymi badaniami, które nie podzielają tego optymizmu? Farwell, dość ironicznie, oskarża je o niedotrzymanie standardów naukowych niezbędnych do poprawnego działania tej techniki. Chyba nie muszę dodawać, że standardy te wymyślił sam Farwell i nie są one powszechnie uznane w środowisku naukowym. Wygląda na to, że tylko on sam jest wystarczająco wykwalifikowany, by móc zreplikować imponujące osiągnięcia brain fingerprinting.

Nie chcę tutaj jednak pogrążać potencjału wykorzystania załamka P300 jako narzędzia w sądzie. Co ciekawe, możliwość ta jest bowiem badana, całkiem na poważne, przez inne grupy naukowców. To właśnie one są najzagorzalszymi krytykami Farwella. Trudno się temu dziwić. Szokująca pseudonaukowość brain fingerprinting nie robi im dobrej reklamy i nie pomaga w rozwoju dziedziny. Jednak naukowcy ci uważają, że szkoda byłoby porzucić tę gałąź badań przez niekompetentność jednego człowieka. Czy P300 znajdzie kiedyś zastosowanie w sądzie? Badania są w toku i nawet jeśli osobiście jestem co do takiego zastosowania sceptyczny, to dzięki solidnej pracy, recenzji naukowej i publikacji będziemy mieli okazję przejrzeć dostępne dowody i na tej podstawie dopiero podjąć decyzję. Farwell robi natomiast wszystko, by taką okazję nam odebrać.

Epilog

„Zostałem oskarżony o morderstwo, co jest nieprawdą. Od początku było to kłamstwem. Bóg wie, że taka jest prawda, moje dzieci, które ze mną były wiedzą, że taka jest prawda i wy także pewnego dnia przekonacie się, że taka jest prawda. Niech się Bóg zlituje nad waszymi duszami.”

Jimmie do końca przekonywał o swojej niewinności. Czy został niesłusznie skazany? Brain fingerprinting nigdy nie była techniką, która mogłaby odpowiedzieć na to pytanie. Nigdy nie powinna być nawet dopuszczona na salę sądową.

Wszyscy marzymy o technice, która pozwoliłaby skazywać zbrodniarzy ze 100% pewnością, wszyscy pragniemy, by niesłusznie skazani nie musieli odsiadywać wyroków za coś, czego nie zrobili. Obecnie są to jedynie marzenia – a czasami bywa tak, że niektórzy chcą zarabiać na marzeniach i nadziejach innych. Dwa lata temu Farwell rozpoczął komercyjną działalność (na stronie wdzięcznie nazwanej „brain wave science”). Zapewnia o niezawodności swojej techniki, a jej zastosowanie rozszerza o walkę z terroryzmem.

Temat wykorzystania neuronauki na salach sądowych nie jest wyczerpany i zapewne będziemy słyszeć więcej w temacie w najbliższych latach. Ze zrozumiałych powodów obrona lub oskarżenie będą się chwytać wszystkiego, co może im pomóc wygrać sprawę. Nie możemy jednak zapomnieć, że neuronauka nadal jest młodą dziedziną i bardzo często jest jeszcze dużo za wcześnie, by mogła dać nam odpowiedzi na stawiane przez nas pytania. Trzeba być czujnym i nie wyprzedzać aktualnego stanu wiedzy oraz nie obiecywać rzeczy, które nie są jeszcze możliwe.

***

Smażony kurczak, purée ziemniaczane, surówka z białej kapusty, potem ciasteczka z miodem, szarlotka, pół kwarty lodów wiśniowych oraz duża szklanka napoju limonkowego. Ostatni posiłek Jimmiego. Ostatecznie sąd nie uznał dowodu Farwella za przekonujący i odrzucił apelację.

Jimmie Ray Slaughter został stracony przez wstrzyknięcie trucizny 15 marca 2005 roku.

brain-40377_1280 roz2

Tekst powyższego wpisu ukazał się oryginalnie w czasopiśmie Oblicza Neuronauk. Pozostałe numery pisma można znaleźć na stronie Obliczy.

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Mózg w sądzie

  1. Pingback: Potworniak w mózgu | NeuroBigos

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s