Pożegnanie Dr. Olivera Sacksa

Oliver Sacks, słynny neurolog, autor wielu książek – międziny innymi Przebudzenia (na podstawie której nakręcono słynny film z Robinem Williamsem pod tym samym tytułem), w niezwykłym eseju dla New York Timesa ogłosił, że umiera na raka:

Miesiąc temu czułem, że jestem w dobrym, nawet krzepkim, zdrowiu. W wieku 81-ciu jeden lat nadal przepływam jedną milę dziennie. Ale moje szczęście się wyczerpało – kilka tygodni temu dowiedziałem się, że mam liczne przerzuty do wątroby (…)
Dziewięć lat temu okazało się, że mam rzadki nowotwór oka, czerniaka gałki ocznej.
(…) tylko w rzadkich przypadkach taki nowotwór przerzutuje. Jestem wśród tych pechowych dwóch procent.

***

Przez lata opisujący pacjentów z różnymi przypadłościami neurologicznymi, Sacks przedmiotem swoich obserwacji uczynił tym razem samego siebie. Jak się okazało, i w takim wypadku nie chciał przepuścić okazji do opowiedzenia ciekawych historii. Zabieg usuwania nowotworu u Sacksa odbył się kosztem oślepnięcia na prawe oko, w wyniku którego Sacks doświadczył zespołu Charlesa Bonneta. Przypadłość ta polega na wysątpowaniu halucynacji u osób, które doznały uszkodzeń wzroku:

Widzenie na jedno oko oznacza także utratę poczucia głębi, co Sacks wspomina w książce „Oko umysłu”:

Przygarbiony młodzieniec i pewien mężczyzna

Wiadomość poruszyła mnie bardziej, niż się spodziewałem. Mogę śmiało powiedzieć, że Sacks był jednym z powodów, dla których zainteresowałem się badaniem ludzkiego mózgu. Zainteresowanie przerodziło się w fascynację, której „skutkiem ubocznym” jest także Neurobigos. Nie zdarza mi się to często, ale jestem w stanie przypomnieć sobie moment, w którym po raz pierwszy sięgnąłem po Sacksa – bo okoliczności były dalekie od idealnych.

Bezsenna noc w dalekobieżnym autobusie, strasznie ciasno, garbię się z czołem przyciśniętym do oparcia fotela przede mną, skupiony (jak to tylko możliwe w takich warunkach) nad książką „Meżczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”. Czytam przy słabym, żółtawym świetle żaróweczki lipnej lampki do książek kupionej przez śpiącą obok A. w jakimś antykwariacie za grosze. Lampka co chwila wysuwała się z książki, bo plastikowy zaczep nie trzymał tak dobrze, jak powinien. O bólu kolan i kręgosłupa przypominałem sobie na moment przy każdym przewracaniu strony, równie szybko zapominając o nim w momencie, kiedy na powrót skupiałem zmęczony wzrok na lekturze.

Innym razem oblałem prezentację, bo uczyniłem anegdoty Sacksa jej głównym tematem, nieco ignorując literaturę stricte naukową na omawiany temat. Sacks doskonale wprowadza w świat umysłu, jednak po pewnym czasie czar pryska i człowiek orientuje się, że pełne zrozumienie mózgu pacjentów Sacksa wymaga rzetelnego podejścia naukowego – sama anegdota nie wystarczy.

Trudno nie zgodzić się tutaj z Arthurem K. Shapiro, który miał powiedzieć o Sacksie, że jest znacznie lepszym pisarzem niż klinicystą – nawiązując do swojej własnej, wieloletniej pracy nad zaburzeniami tików (takie jak zespół Touretta) i faktu, że anegdoty Sacka zyskały znacznie większą popularność niż jego własna praca.

„Mój własny” pacjent

Jednak nie można zaprzeczyć, że Sacks ma duży udział w popularyzacji neurologii i nauk o mózgu. Sacks podjął się trudnego wyzwania, którym było połączenie tej dziedziny z antropologią. Dla mnie wystarczyło, żeby na dobre zająć się mózgiem. Jednak choć dzisiaj zajmuję się zależnością pomiędzy procesami poznawczymi a tą mokrą masą w ludzkiej czaszce, to jednak nie robię tego z perspektywy uszkodzeń mózgu. Oznacza to, że nie pracuję na co dzień z pacjentami, tak jak marzyłem po lekturze książek Sacksa.

Stosunkowo niedawno jednak, przy okazji pewnego projektu „na boku”, miałem okazję pracować z przemiłą Panią C., która w wyniku uszkodzenia mózgu cierpi na amnezję oraz niezdolność do rozpoznawania ludzkich twarzy (przypadłość zwana prozopagnozją, o której możecie przeczytać więcej na blogu Neuro Skoki).

C., przemiła starsza pani, opowiedziała mi anegdotkę o tym, jak to niemal nakrzyczała na kobietę w przebieralni na basenie. Mimo wielokrotnych uwag ta nie przestawała się na nią gapić, co musiało być wielce irytujące. Okazało się, że kobieta nigdzie się jednak nie wybierała, a przynajmniej dopóki C także nie ruszy się z miejsca – irytująca kobieta była bowiem jej własnym odbiciem w lustrze.

Zwykle C jest w stanie rozpoznawać bliskich oraz samą siebie po posturze, ubiorze, chodzie i innych wskazówkach – jednak w niczym nie wyróżniającym się stroju i czepku kąpielowym wszystkie te strategie okazały się do niczego!

Pomyślałem wtedy, że właśnie byłem świadkiem opowieści podobnej do tych, które Sacks opisuje w swoich książkach. Poczułem trudną do wytłumaczenia satysfakcję.

Sacks nie przestał jednak pisać i już niedługo pojawi się jego kolejne dzieło. Będę czekał z niecierpliwością.

Aktualizacja, 30.08.2015: Dr Sacks odszedł w niedzielę rano w swoim domu w Greenwich Village w wieku 82 lat. Pozostawił po sobie fundację własnego imienia oraz kilka nieopublikowanych tekstów i niemal ukończonych książek, które zostaną wydane pośmiertnie.
Według oficjalnego newslettera, Sacks spędził ostatnie dni ciesząc się swoimi ulubionymi zajęciami: pisaniem, graniem na pianinie, pływaniem, oraz jedzeniem wędzonego łososia :)

brain-40377_1280 roz2

Do poczytania:

  • W archiwum New York Times’a można przeczytać krótkie artykuły Sacksa w Notesie neurologa, w tym słynną Stereo Sue o pewnej profesor neurobiologii, która po latach odzyskała zdolność widzenia w trzech wymiarach.
  • Piotr Cieśliński parę lat temu przeprowadził wywiad z Sacksem, przedrukowany w ostatnim artykule w Wyborczej.
  • Artykuł sprzed paru dni w NYT, o który się tutaj rozchodzi.
  • Kanał Sacksa na youtubie to zbiór krótkich, ciekawych anegdot oraz komentarze na temat jego książek.
  • A Neurobigos można śledzić także na Facebooku.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s