Płacz kobiet szkodzi badaniom naukowym

…czyli o konsekwencjach głupich wypowiedzi.

Tak się składa, że ostatnio często zdarzało mi się pisać o sytuacji kobiet w świecie naukowym.

Niedawno mówiłem o pewnym astronomie, który twierdził, że naukowcy to tak jakby chłopcy bawiący się swoimi zabawkami, zapominając zupełnie, że dziewczynki też takie naukowe zabawki mają i nie wahają się ich użyć. Była jeszcze sytuacja z naukowcami gapiącymi się swoim pracowniczkom w dekolt. Niedawno znów zdarzyło się coś nieprzyjemnego.

Podczas lunchu na konferencji dziennikarzy naukowych, laureat Nagrody Nobla Tim Hunt powiedział:

Pozwólcie mi powiedzieć o moich problemach z dziewczynami. Kiedy są w labie, mogą się stać trzy rzeczy. Zakochujesz się w nich, one zakochują się w tobie, a kiedy je krytykujesz – płaczą.

Tim Hunt seksizm, noblista wylatuje z pracy
Sir Tim Hunt.
Źródło: Anne-Katrin Purkiss, Wellcome Images.

Na tym nie koniec, bo podkreślił on także, że jest za „jednopłciowymi laboratoriami”.

Wprawdzie Tim Hunt jako tako przeprosił, ale jednak nie do końca. Tim wyjaśnił, że był to ironiczny żarcik. Jednak poproszony o komentarz, Tim powtórzył swoją opinię dla BBC:

 

Miałem na myśli tą część o kłopotach z dziewczynami (…) zdarzyło mi się zakochać z kimś z labu, i innym zdarzała się zakochiwać we mnie i to jest bardzo szkodliwe dla nauki (…)

„Jestem skończony”

Konsekwencje dla Tima były szybkie i nieprzyjemne. Już następnego dnia po niefortunnych komentarzach University College London (UCL) zmusił Tima do rezygnacji ze stanowiska profesora honorowego na wydziale Nauk Przyrodniczych. Niedługo potem zrezygnował także ze stanowiska w Biological Sciences Awards Committee przy Royal Society – czyli komitecie przyznającym granty i nagrody naukowcom. List rezygnacyjny przyjęła także Europejska Rada ds. Badań Naukowych, ta sama, która go na ten nieszczęsny lunch zresztą wysłała (warto zaznaczyć, że w oficjalnym komentarzu Europejska Rada broniła Tima podkreślając, że jego komentarze były przecież „ironiczne”).

Większość komentatorów zgadza się z tym, że słowa Tima były niefortunne. Jednak zdania są podzielone co do tego, czy poniesione przez niego konsekwencje są adekwatne do czynu.

Pojawiają się komentarze, że rezygnacje Tima to zbyt wysoka cena za parę głupich zdań. Tego zdania jest sam Tim – w specjalnym wywiadzie udzielonym dla brytyjskiego The Guardian czytamy, jak wielką tragedią była dla niego rezygnacja z UCL i ERC. Czytając wywiad, maluje nam się obraz zranionej ofiary, której odebrano wszystko. Sam Tim powiedział nawet: „Jestem skończony”.

Słynny fizyk i prezenter naukowych programów telewizyjnych, profesor Brian Cox, także jest zdania, że cała sytuacja to znamię większego problemu: pośpiesznych sądów i wyroków dokonywanych przez media społecznościowe, przypominających lincz.

 
Do obrońców Tima przyłączył się także Richard Dawkins, porównujący całą sytuację do „polowania na czarownice” dokonywanego przez akademicką „policję myśli”.

Z kolei brytyjska celebrytka Katie Hopkins porównała publiczne „piętnowanie” Tima do zachowania… ekstremistów z Państwa Islamskiego (ISIS) oraz nawołuje „kretynów pozbawionych kręgosłupa” (to znaczy, władz uczelnianych UCL) do przywrócenia jego stanowiska.
 
Richard Dawkins seksizm

Cała ta nieszczęsna trójka ma tu oczywiście na myśli (doskonałą, moim zdaniem) reakcję Twittera na słowa Tima. Powstał hashtag #distractinglysexy, pojawiło się wiele zdjęć naukowczyń pozujących w „seksownych” skafandrach i goglach, pokazujących, jak to „rozpraszająco seksowne” mogą być podczas pracy.

Czy więc Tim został ofiarą niesprawiedliwego linczu? Jeśli chcecie znać moje zdanie na ten temat, to takie zarzuty można określić tylko w jeden sposób:

Nonsens i bicie chochoła.

Wiele tragedii robiło się wokół tego, że Tim jest skończony, że rozwaliły go feminazistki i kobiety, które nie znają się na żartach, że biedny Tim stracił pracę, nie mając nawet okazji, by się obronić i usprawiedliwić.

Tymczasem prawda jest taka, że Tim nie stracił źródła dochodów. Zrezygnował jedynie z pozycji honorowych, dających prestiż. Tytuł rycerski także zatrzymał.

Z kolei jeśli idzie o jego rezygnację z komitetu Royal Society przyznającego prestiżowe granty – jest to cena jak najbardziej adekwatna i trudno o lepszą decyzję.

Wyobraźmy sobie, że ktoś zasiadający w takim komitecie powiedział „Polacy są głupi i to szkodzi nauce”. Chcielibyście składać aplikację do takiego komitetu? Trudno zgodzić się z sytuacją, w której osoba o kontrowersyjnych poglądach ma realny wpływ na to, kto dostaje pieniądze na badania, a kto nie.

A co do argumentu, że Tim nie miał okazji się obronić i powiedzieć własnego zdania – miał, jak najbardziej, i to nie raz. Powtórzył jednak to, co powiedział wcześniej.

kobiety płaczą
Na podstawie memu z Shit Academics Say.

Skupianie się na osobie Tima i uznanie go za ofiarę mija się z celem. Problemem jest sytuacja kobiet w nauce, a komentarze Dawkinsa czy Coxa kompletnie mijają się z tematem oraz manipulują. Tim nie jest „skończony” – ludzie tacy jak on nie umierają w biedzie.

Nie znacie się na żartach

Czy Tim Hunt żartował?  Jestem pewien, że tak – Tim Hunt próbował być zabawny. Ale nie wyszło. Po drodze wyraził kontrowersyjną opinię, która godzi w wizerunek kobiet w nauce. Bo z pewnością niektórzy kiwną głowami, zgodzą się z tym, tak, coś w tym jest, kobiety w końcu takie emocjonalne, a nadmierna emocjonalność przeszkadza w badaniach naukowych.

Jednym z takich ludzi jest burmistrz Londynu Boris Johnson, który z jakichś powodów także postanowił bronić Tima, wprost mówiąc, że ilość rozlanych łez przez kobiety jest faktycznie większa niż u mężczyzn. Zacytował nawet badania naukowe profesora Ad Vingerhoets na poparcie swoich twierdzeń. Problem jednak taki, że Vingerhoets natychmiast pośpieszył przypomnieć, że jedyne dotąd badanie jego autorstwa nad płaczem w miejscu pracy pokazało coś zupełnie odwrotnego – że to mężczyźni płaczą więcej od kobiet.

Chłopaki nie płaczą
Sorry chłopaki.

Mniejsza z tym zresztą.

Nieważne, czy Tim żartował, czy nie – Tim Hunt jest laureatem Nagrody Nobla i powinien wziąć odpowiedzialność za wizerunek i poglądy, jakie sobą reprezentuje.

Epilog

Dlaczego właściwie ludzie tak czepiają się słów Tima? Z pewnością cała sytuacja nie byłaby tak kontrowersyjna, gdyby kobiety należały do uprzywilejowanej grupy. A tak z pewnością nie jest.

Warto wspomnieć chociażby, że od momentu powstania Royal Society w 1660 roku (prawdopodobnie najstarszego stowarzyszenia nauk na świecie), ani jedna kobieta nie była jego przewodniczącym. To oczywiście tylko jeden z licznych przykładów – kobiety zarabiają mniej, częściej rezygnują z karier naukowych, spotykają się z codzienną dyskryminacją.

Komentarze takie jak ten, wypowiedziane przez osoby tak wysoko postawione, nie polepszają sytuacji i Tim powinien był wiedzieć lepiej. Nieuprzewilejowanym grupom takie żarty są nie do śmiechu. Przypominają o ponurej rzeczywistości, w której naukowczynie zbyt często muszą udowadniać swoją wartość.

Warto zauważyć, jak niedoinformowany jest obóz stojący po stronie Tima, z Dawkinsem i Coxem na czele. W kółko powtarza się, że Tim stracił pracę.

Podkreślam: TIM HUNT NIE STRACIŁ PRACY.

Zrezygnował z honorowego stanowiska, a to coś zupełnie innego. Jest to jak najbardziej adekwatna konsekwencja głupich komentarzy.
A co do linczu dokonywanego na Twitterze – ja tu raczej widzę świetne poczucie humoru i stawianie czoła dyskryminacji, pokazujący przy tym absurd słów Tima.

Dlatego zrelaksujmy się wszyscy i podziwiajmy seksowne naukowczynie, które specjalnie dla nas powstrzymały się od płaczu i zakochiwania w kolegach wystarczająco długo, aby zrobić te fotki.

 

brain-40377_1280 roz2

P.S. Śledź Neurobigos na fejsbuku i nie przegap kolejnych artykułów! Po Twitterze także nieśmiało się błąkam.

P.S.2 Jeśli interesuje Cię ten temat, przeczytaj także, co myślę na temat pewnego głośnego badania na temat różnic pomiędzy mózgami kobiet i mężczyzn oraz dlaczego Profesor Vetulani trochę się w tej kwestii zamotał.

Reklamy

17 uwag do wpisu “Płacz kobiet szkodzi badaniom naukowym

  1. Bezsensowne porównanie do „Polacy są głupi…”. Tim nigdzie nie obraził kobiet mówiąc, że gorzej pracują, mają mniej sukcesów czy są ogólnie „głupsze”. Powiedział tylko, że podczas długotrwałego przebywania mężczyzny i kobiety przy jednym projekcie często rodzą się uczucia, a te nie są najlepszym sprzymierzeńcem logiki i prac naukowych. Nie oznacza to by było mniej kobiet w zespołach, ale by zespoły były jednopłciowe, szczególnie te które pracują ze sobą przez dłuższy czas.

    Oburzanie się, że ludzki organizm i psychika działają tak jak działają, a ludzie przywiązują się do siebie i zaczynają żywić uczucia i/lub popędy, co negatywnie wpływa na ich pracę to jakiś absurd. Karanie kogoś za stwierdzenie faktu to natomiast już głupota.

    Nie dajmy się zwariować poprawności.

    1. „Powiedział tylko, że podczas długotrwałego przebywania mężczyzny i kobiety przy jednym projekcie często rodzą się uczucia, a te nie są najlepszym sprzymierzeńcem logiki i prac naukowych.”

      Ktoś to sprawdził? dowiódł? że zespoły, w których „długotrwale przebywają” mężczyźni i kobiety pracują przeciętnie gorzej (gorzej – przy użyciu jakiego kryterium?) Wolałbym znać odpowiedź przed dalszą rozmową.

      „Nie oznacza to by było mniej kobiet w zespołach, ale by zespoły były jednopłciowe, szczególnie te które pracują ze sobą przez dłuższy czas.”

      Ten postulat dotyczy zapewne WSZYSTKICH zespołów, pracujących w JAKIEJKOLWIEK dziedzinie? Gdyż domniemywam, że „uczucia (…) nie są najlepszym sprzymierzeńcem logiki i prac [tu podstawić dowolną zmienną]”.

      „Nie dajmy się zwariować poprawności.””

      Przede wszystkim nie dajmy się zwariować seksistowskiemu gównu we własnym mózgu. Ja zajmę się swoim, ty swoim, a osoby trzecie swoimi.

      1. @Gammon
        „Przede wszystkim nie dajmy się zwariować seksistowskiemu gównu we własnym mózgu. ” – na pewno nie będę się zajmował dyskusją w takim tonie, od razu podziękuję i pozdrowię ;)

        @AENYEWEDDIEN
        „A co z: „a kiedy je krytykujesz – płaczą”? Bo to już jest bliskie do „Polacy są głupi”. Stereotyp użyty ot tak, bez zastanowienia. Obraźliwy.”

        Równie dobrze mógłby powiedzieć „z facetem jest ciężej, bo jak go skrytykujesz parę razy to ci strzeli po pysku uznając, że podważasz jego pozycję”. Różnica polega na tym, że reakcją byłoby „Co ty gadasz za głupoty? Co to za generalizacja?”, a nie fala krytyki i oburzenia jakby kto papieża opluł. Dalej uznaję, że ocena inteligencji narodu nijak się ma do skłonności emocjonalnych płci, powiedzenie płeć słaba nie wzięło się z nikąd. Żeby była jasność – wszelka generalizacja jest zła, a statystyki możemy nie lubić, jednak jest ona żelazna i jest znacznie wyższe prawdopodobieństwo, że współpracownik płci pięknej będzie bardziej emocjonalny aniżeli ten spod znaku odwróconego trójkąta.

        Z homoseksualistami jest ten sam problem, a w wielkich firmach IT jest ktoś taki jak mood manager, czy od biedy Scrum Manager lub Project Manager którzy pilnują żeby takich sytuacji w teamach nie było. Są szkolenia poświęcone tylko i wyłącznie relacją międzyludzkim. To JEST problem który JEST rozwiązywany cały czas i udawanie, że nie istnieje niczego nie zmienia.

        Proszę też oszczędzić sarkazmu, tu nie chodzi o rozkochiwanie kogokolwiek tylko zwykłą chemię. Równie dobrze kobieta może się zadurzyć we współpracowniku i odłożyć pracę na dalszy plan.

        Nawet już teraz, w zwykłej dyskusji internetowej pojawia się sarkazm, branie wszystkiego do siebie oraz przyjmowanie stron. To niepotrzebny bezsens nie mający nic wspólnego z logiką. Tim wyprowadził wnioski na podstawie swoich obserwacji, wnioski za które musi przepraszać bo komuś nie pasują do wizji świata gdzie wszyscy są piękni, równi i cudowni. Problem relacji międzyludzkich istnieje i jak mówiłem większość firm się z nim zmaga, takie są fakty. Bardzo mi przykro ale sprawa dotyczy nie tylko kobiet i nie tylko heteroseksualnych, a problemy nie znikają nagle bo są niepoprawnie polityczne. Koniec, kropka.

    2. A co z: „a kiedy je krytykujesz – płaczą”? Bo to już jest bliskie do „Polacy są głupi”. Stereotyp użyty ot tak, bez zastanowienia. Obraźliwy.

      W dodatku zakładasz, że wszyscy w laboratorium są heteroseksualni. A co z homoseksualnymi w jednopłciowym zespole? Jak ta jednopłciowość rozwiązuje problem zakochiwania się osób homoseksualnych? Czy dla bezpieczeństwa nauki zakażemy im pracy? A co z wielkimi open space’ami firm IT? Tam też są kobiety i rozkochują w sobie tych biednych programistów i potem systemy bankowe się walą, okraść nas można!

      A może wystarczy dorosnąć i nauczyć się odrobiny panowania nad sobą? I Panu Timowi by pomogło, bo by głupimi żartami publicznie nie chlapał, zakochanym pomoże wykonywać pracę normalnie. I tu nie chodzi o to, żeby być bezuczuciowym robotem w pracy. Laboratorium jest takim samym miejscem pracy jak biuro księgowe. I ludzie jak mają gorszy dzień (bo osoba, w której są zakochani ich zraniła na przykład, wcale nie muszą razem pracować) to i ta zabiorą to ze sobą wszędzie.

      1. Przeklejam komentarz bo nie zrozumiałem sposobu działania tutejszego systemu :(

        @AENYEWEDDIEN
        „A co z: „a kiedy je krytykujesz – płaczą”? Bo to już jest bliskie do „Polacy są głupi”. Stereotyp użyty ot tak, bez zastanowienia. Obraźliwy.”

        Równie dobrze mógłby powiedzieć „z facetem jest ciężej, bo jak go skrytykujesz parę razy to ci strzeli po pysku uznając, że podważasz jego pozycję”. Różnica polega na tym, że reakcją byłoby „Co ty gadasz za głupoty? Co to za generalizacja?”, a nie fala krytyki i oburzenia jakby kto papieża opluł. Dalej uznaję, że ocena inteligencji narodu nijak się ma do skłonności emocjonalnych płci, powiedzenie płeć słaba nie wzięło się z nikąd. Żeby była jasność – wszelka generalizacja jest zła, a statystyki możemy nie lubić, jednak jest ona żelazna i jest znacznie wyższe prawdopodobieństwo, że współpracownik płci pięknej będzie bardziej emocjonalny aniżeli ten spod znaku odwróconego trójkąta.

        Z homoseksualistami jest ten sam problem, a w wielkich firmach IT jest ktoś taki jak mood manager, czy od biedy Scrum Manager lub Project Manager którzy pilnują żeby takich sytuacji w teamach nie było. Są szkolenia poświęcone tylko i wyłącznie relacją międzyludzkim. To JEST problem który JEST rozwiązywany cały czas i udawanie, że nie istnieje niczego nie zmienia.

        Proszę też oszczędzić sarkazmu, tu nie chodzi o rozkochiwanie kogokolwiek tylko zwykłą chemię. Równie dobrze kobieta może się zadurzyć we współpracowniku i odłożyć pracę na dalszy plan.

        Nawet już teraz, w zwykłej dyskusji internetowej pojawia się sarkazm, branie wszystkiego do siebie oraz przyjmowanie stron. To niepotrzebny bezsens nie mający nic wspólnego z logiką. Tim wyprowadził wnioski na podstawie swoich obserwacji, wnioski za które musi przepraszać bo komuś nie pasują do wizji świata gdzie wszyscy są piękni, równi i cudowni. Problem relacji międzyludzkich istnieje i jak mówiłem większość firm się z nim zmaga, takie są fakty. Bardzo mi przykro ale sprawa dotyczy nie tylko kobiet i nie tylko heteroseksualnych, a problemy nie znikają nagle bo są niepoprawnie polityczne. Koniec, kropka.

    3. Jako kobieta pracująca może nie w nauce, ale w firmie chciałam tylko zauważyć, że ludzie pracują za sobą latami, nie znam firmy, która zatrudnia tylko jedną płeć – przecież byłaby to dyskryminacja – i Twój komentarz uważam za absurdalny.

      Nie dość, że kobietom mimo wszystko nadal jest trochę trudniej o pracę w pewnych branżach, to jeszcze uważasz, że rozwiązaniem problemu będzie zamknąć facetów i kobiety w osobnych pokojach? Jakoś mi to śmierdzi. Może lepiej, żebym nie widziała swojego szefa na co dzień, z którym pracuję 4 lata, bo jeszcze się w nim zakocham i nagle przestanę wykonywać swoją pracę. Uważam taki pogląd za obraźliwy.

      A co jak facet zakocha się w facecie? Może lepiej, żeby każdy pracował sam w 1 pomieszczeniu, żeby się nie zakochiwać w ogóle? Wybacz sarkazm, ale to jedyna adekwatna reakcja do tego typu komentarzy.

      Jesteśmy ludźmi, różne rzeczy wpływają na naszą pracę. Ale nie brońmy takich poglądów jak Tim’a bo są one nie na miejscu. A jak się chce być autorytetem, to taka wypowiedź nie przystoi.

      Co więcej moim zdaniem trzeba uważać z takimi komentarzami, bo wbrew pozorom niedaleko im do – ona miała krótką spódniczkę i mnie sprowokowała…

  2. Moja refleksja do zdjec na twitterze – fakt, ze kobiety naukowczynie udawadniaja, ze nie sa #distractinglysexy w pracy, bo nosza fartuchy i roznego rodzaju kombinezony (albo conajmniej spodnie) pokazuje jak blisko mimo wszystko nam mentalnie do tych, ktorzy wymagaja od kobiet noszenia burki, zeby nie „rozpraszac” mezczyzn. Czyzby jednak normalnie ubrana pani naukowiec byla #distractinglysexy?

    1. Z ręką na sercu przyznam, że łatwo być rozproszonym przez inteligentną, zawziętą, pracowitą i zaangażowaną kobietę z którą spędza się masę czasu. Po paru miesiącach człowiek wstając rano uśmiecha się nie z myślą, że jest coraz bliżej rozwiązania problemu, ale raczej coraz bliżej koleżanki z pracy i jakoś wtedy tak bardzo już nie chce się tego projektu kończyć…

  3. „na pewno nie będę się zajmował dyskusją w takim tonie, od razu podziękuję i pozdrowię ;)”
    Twoje pozdrowienia są mi doprawdy zbędne. Podobnie jak pouczenia o „poprawności”.
    Nie będę powtarzał pozostałych pytań. Po prostu dobranoc.

  4. „z facetem jest ciężej, bo jak go skrytykujesz parę razy to ci strzeli po pysku uznając, że podważasz jego pozycję”, a potem:
    „jest znacznie wyższe prawdopodobieństwo, że współpracownik płci pięknej będzie bardziej emocjonalny aniżeli ten spod znaku odwróconego trójkąta.”

    Reagowanie praniem po pysku za krytykę wygląda mi na skrajnie słabe panowanie nad swoimi emocjami.
    To w sumie dość powszechne, ludzie lubiący takie czarno-białe światy powtarzają, że kobiety są bardziej emocjonalne i zwykle jednocześnie, że mężczyźni są agresywni i trudno im panować nad popędem. Trochę to bez sensu, no ale może, niespodzianka, nie poświęcili swoim poglądom głębszej refleksji.

  5. Dawkins specjalista od lekkiej pedofilii i gwałtu ? Niech się cieszy, że jego nie sięgnęła sprawiedliwość. Kolejny mądry jak Mikołejko, co to wypowiada poza swoją dziedziną i plecie głupoty. Płaczą – nie słyszałam. A nawet jeśli to i co. Jedni płaczą, inni klną wniebogłosy. Zakochanie zdarza się w pracy – to nie jest problem tylko naukowców. Niektórzy doradzają wulgarną zasadę – Gdzie żywiosz tam nie jebiosz. Warto jej trzymać, zamiast utyskiwać na kobiety. Rzutuje na pracę, bo ktoś zakochany ? To tak samo rzutuje, jak ktoś zakochał poza pracą, a w pracy zamiast robić myśli o swojej miłości. Zakochanie to małe miki, w porównaniu z szefami o lepkich łapach, którzy proponują pomoc w karierze.

  6. Myślę, że dużą rolę odgrywa tu także wiek. Zarówno Tim, jak i Dawkins są przedstawicielami pokolenia, w którym kobiety w nauce mogły liczyć co najwyżej na bycie piękną asystentką/przydatką/biżuterią/niepotrzebne skreślić dla mądrego pana profesora czy genialnego doktora. Po znanych mi naukowcach podobnej daty obserwuję, że nie do końca rozumieją, co się zmieniło w społeczeństwie przez ostatnie 30 lat. Są tacy, którzy jarzą więcej, ale są też tacy, którzy zrozumieli, że dziś nie mogą już uszczypnąć ,,asystentki” w tyłek, natomiast seksistowskie komentarze to dla nich jak najbardziej normalne żarty, bo ,,za jego czasów” to nikt ich nie potępiał i wszyscy się z tych żartów śmiali.
    Timowi tragedia się nie stała. Poza tym UCL to chyba pierwsza uczelnia na świecie, która zaczęła promować naukowczynie, więc ich decyzja ma tu znaczenie polityczne. Zaś idioci mogą się trafić zarówno w gronie noblistów, jak i w gronie feministek. Oceniajmy poszczególne zdarzenia i poszczególnych ludzi i ich słowa/czyny. W sumie i w naszej nauce przydałoby się poodbierać honory co niektórym profesorom. Tyle że musieliby to zrobić mądrzy ludzie.

    1. Heisenberg – i to zmienia całą sytuację, jak? Link, który wkleiłeś, to żadna rewelacja. Już *od początku* wiadomo było, że żartował. Nie o to chodzi.
      Zacytuję ze swojego wpisu:
      „Czy Tim Hunt żartował? *Jestem pewien, że tak* – Tim Hunt próbował być zabawny. Ale nie wyszło. Po drodze wyraził kontrowersyjną opinię, która godzi w wizerunek kobiet w nauce.”

      Proszę także przeczytać ten materiał: http://blogs.plos.org/absolutely-maybe/2015/06/22/just-joking-sexist-talk-in-science/

  7. Ta cała nagonka to nic innego jak zmuszanie ludzi do autocenzury i to jest po prostu smutne. W naszej zachodniej cywilizacji stworzono kanon myślozbrodni, których popełnienie może stać się pretekstem do ukarania każdego. Noblista pozwolił sobie na taki żart, ponieważ uznał, że może być zabawny. A mógł być taki dlatego, ponieważ dotyczył wypowiedzenia zdań uznanych za tabu przez poprawność polityczną właśnie. Odebraliśmy sobie poprostu wolność słowa :(

    1. O nie, nie możemy obrażać ludzi bez żadnych konsekwencji ani gadać na oficjalnych spotkaniach, co nam ślina na język przyniesie. Och, co za czasy, mentalne 1984, policja myśli, żyjemy w antyutopii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s